Rozwiąż dyktando

Porwanie

noc zapada w egipcie koło godziny szstej, więc zoe wkrtce zgasły, a po pewnym czasie na niebo wtoczył się wielki, czerwony od blask z księyc i rozświecił pstynię łagodnym blaskiem. w ciszy słyać było tylko zziajany odde wielbłądw i głe, szybkie deenia i ng o piasek, a czasem świst batw. nel była j tak znona, e staś msiał podtymywać ją na siodle. co wila zapytywała, czy prędko dojadą, i widocznie kepiła ją tylko nadzieja ryłego zobaczenia ojca. ale na prno rozglądali się oboje dookoła. płynęła j godzina, potem następna: ani namiotw, ani ognik nigdzie nie było widać. wwczas włosy powstały na głowie stasia, albowiem zrozmiał, e i porwano.

***

-nie pestrasz się, nel...

ale widzisz.... być moe, e my wcale nie spotkamy ani tego, ani mego ojca... i e nas ci szkaradni ldzie porwali. ale nie bj... bo jeśli tak jest, to pjdzie za nami w pogoń. dogonią i odbiorą nas z pewnością. dlatego kazałem ci cić rękawiczki, eby pogoń nas znalazła. tymczasem nie moemy zrobić nic innego, ale pźniej coś pemyśle... z pewnością coś pemyśle, tylko nie bj się i faj mi.