Kandyd - Kandyd – Wolter – Streszczenie

W Westfalii, mieszkał młody chłopiec. Na imię mu było Kandyd. Oprócz niego żyła tam również ważąca trzysta pięćdziesiąt funtów pani baronowa. Jej córeczka zwana była Kunegundą. Wykładowca metafizyko – kosmolo – nigologii – pan Pangloss, był tu nauczycielem, jak i wyrocznią. Pewnego dnia dziewczynka przypadkiem zobaczyła jak mężczyzna dawał lekcję fizyki dla jednej z pokojówek jej matki. Widok ten ją zaciekawił i postanowiła przećwiczyć to samo z Kandydem. Następnego dnia, niedługo po obiedzie, spotkali się za parawanem. Chłopak podniósł chusteczkę, którą upuściła jego towarzyszka i pocałował materiał. Zobaczył to baron. Nie spodobało mu się to i wypędził młodzieńca. Ten rozpoczął wędrowanie samotnie. Nie miał celu podróży, ani też nie wiedział, gdzie idzie. Cały zmarznięty przyszedł się do gospody położonej we wsi Valbergohh-trarbk-dikdorff. Dwójka ludzi zaprosiła przybłędę na obiad. Stwierdzili, że obowiązkiem każdego człowieka jest pomoc sobie nawzajem. Na nogi włożono mu kajdany, a następnie zaprowadzono do pułku. To tutaj uczono go musztry i bito kijem. Pewnego dnia młodzieniec postanowił się przejść, jednak nie odszedł daleko, ponieważ złapali go towarzysze broni. Grupka związała chłopaka i zawlokła do więzienia. Co ciekawe, dano mu wybór kary jaka go spotka. Miał do wyboru albo przejście sześciokrotnie przez rózgi całego pułku, albo otrzymać jednocześnie aż dwanaście kul w mózgownicę. Wybrał pierwszą opcję, ale już po trzecim razie stwierdził, iż to nie był najlepszy pomysł. Kiedy miał już przewiązane oczy, pobliską drogą przejeżdżał król. Władca zobaczył postanowił ułaskawić Kandyda. Dioskarydes już w trzy tygodnie wyleczył chłopaka. Ten całkowicie zdrowy ruszył na bitwę z Arabami. Po wojnie mężczyzna ukrywał się. Na początku przyszedł do wioski arabskiej. Tam miał przed sobą makabryczny widok. To było nie do zniesienia, dlatego też uciekł do kolejnej osady – tym razem bułgarskiej. Niczym się jednak od poprzedniej nie różniła. Wydostał się z pola bitwy i dotarł do Holandii. Tam uznano go za bezbożnika, a bardzo religijna kobieta oblała go różnymi substancjami. Pomocy udzielił mu anabaptysta, który go nakarmił, dał wody i podzielił się pieniędzmi. Następnego dnia Kandyd, natknął się na osobę żebraka. Oddał mu swoje pieniądze. Okazało się, iż mężczyzna pomógł Panglossowi, który to musiał opuścić zamek, tym samym ratując się od śmierci z ręki Bułgarów. Dowiedział się od niego o losach pozostałych – o ich śmierci. Pangloss nie był tym faktem jakoś szczególnie zmartwiony, gdyż Arabowie pomścili te czyny. Filozof opowiada jak nabył swoją chorobę. Mężczyzna zakaził się nią w Ameryce, jednak przywiózł stamtąd liczne dobra, które w pewien sposób rekompensowały dolegliwość – między innymi czekoladę, a to był luksus. Kandyd błagał Jakuba, aby ten zajął się Panglossem. Wszyscy razem popłynęli do Lizbony. Zerwała się burza. Najpierw zmarł anabaptysta, a później rozszczepił się statek. Tylko majtkowi, Kandydowi i Panglossowi udało się przetrwać. Ten pierwszy przyglądał się śmierci Jakuba i nawet nie ruszył z pomocą. Rozbitkom udało się dotrzeć do celu. Tam na lądzie miało miejsce trzęsienie ziemi, które odebrało życie aż trzydziestu tysiącom ludzi. Mędrcy stwierdzili, że dobrym lekarstwem na obecną sytuację byłby widok kilku osób spalonych na stosie. Spalono dwóch Portugalczyków oraz Biskajczyka, a Panglossa powieszono. Kandyd rozmyśla nad tym, dlaczego umarł jego najlepszy przyjaciel i ukochana. Wtedy podeszła pewna staruszka i zaprowadziła go do swojej lepianki. Nakarmiła i napoiła swojego gościa, a także przyniosła różności do natarcia poranionego ciała. Tak robiła przez kilka dni, aż któregoś razu zaprowadziła mężczyznę domku. Wprowadził go do gabinetu, a następnie przyprowadziła Kunegundę. Kandyd opowiedział jej swoją historię, a ona po nim uczyniła to samo. Okazało się, iż dziewczyna nie zginęła podczas najazdu Bułgarów. Ich przywódca wziął ją jako zdobycz wojenną. Kiedy już się nią znudził, odsprzedał niewiastę Żydowi. Ten z kolei umieścił ją w tym właśnie domu. Kunegunda zdobyła również zainteresowanie inkwizytora, dlatego ten umówił się z mężczyzną, że z usług kobiety będzie Żyd będzie korzystał w poniedziałki, środy oraz sabat, a reszta będzie należała do niego. Młodzi zjedli wspólnie kolację, a po posiłku ułożyli się na kanapie. Wtedy do domu wpadł Żyd i obraził dziewczynę. Kandydowi bardzo te obelgi się nie spodobały, dlatego chwycił za broń i zgładził przybysza. Podczas narady ze staruszką, pojawił się inkwizytor. Mężczyzna zabił i jego, a następnie trójka uciekła do Kadyksu. Po drodze Kunegunda została okradziona z drogich rzeczy. W rozmowie z dziewczyną starsza pani przyznała, iż jej życie było o wiele dramatyczniejsze od tego jakie prowadziła baronówna i zrelacjonowała swoje dotychczasowe życiu. Po tym starsza pani skończyła swoją opowieść. Zaproponowała, by Kunegunda wysłuchała też innych uczestników wyprawy, a wtedy zrozumie, że wcale nie jest najnieszczęśliwsza. Dopłynęli do Buenos Aires. Gubernator miasta zakochał się w dziewczynie i zaproponował związek małżeński. Staruszka popierała propozycję. Kandyd musiał uciekać przed ludźmi szukającymi mordercy inkwizytora. Mężczyzna udaje się do ojców jezuitów w Paragwaju. Tam spotkał brata Kunegundy, który został kapłanem i komendantem. Opowiedział dawnemu znajomemu historię o swoim życiu. Okazało się, iż przeżył najazd Bułgarów. Odniósł poważne obrażenia, jednak zakonnik go znalazł i zaopiekował się nim. Wysłano go później do Rzymu i stał się tam kapłanem. Kandyd opowiedział księciu o pięknej Kunegundzie. Razem postanowili odbić ją z rąk gubernatora. Kiedy jednak mężczyzna zdradził, iż pragnie ją poślubić, baron Thunder-tentronckh zdenerwował się. Kandyd zabił go i w przebraniu mnicha uciekł z miejsca zbrodni. Potem zatrzymali się poza granicami państwa, na łące. Mężczyzna ujrzał w oddali dwie kobiety uciekające przed małpami. Postanowił uratować niewiasty. Okazało się jednak, iż to byli ich ulubieńcy i on wcale im nie pomógł. Podczas snu Kakambo i Kandyd zostali związani i mieli zostać upieczeni na rożnie. Przekonali ich jednak, że są kimś innym, a nie tymi, za kogo oni ich uważali, dlatego poczęstowali jedzeniem, a nawet ofiarowali im swoje córki.

Postanowili wrócić do Europy. Kiedy ich konie nie dawały rady dalej iść, znaleźli łódkę i popłynęli do krany Eldorado. Ugoszczono ich tutaj nie oczekując niczego w zamian. Mówiono tu po peruwiańsku – ojczystym języku Kakambo. Od pewnego starca poznali historię tego pięknego miejsca. Mężczyzna miał aż sto siedemdziesiąt dwa lata. Po miesiącu życia w tym raju Kandyd zaczął odczuwać tęsknotę do Kunegundy. Na polecenie króla przygotowano dwójkę do dalszej podróży. Po stu dniach wędrowania pozostały im jedynie dwa banany. Na szczęście dotarli do miasta Holendrów. Tam dostrzegli murzyna bez nogi i ręki. Nosił na sobie jedynie płócienne spodenki koloru niebieskiego. Opowiedział im o tym jak doszło do straty kończyny. Kandyd na tę historię zalał się łzami i zamierzał porzucić optymistyczne widzenie świata. Posłał Kakambę do Buenos Aires w celu sprowadzenia Kunegundy. Sam zaś zamierzał udać się do Wenecji i tam chce poczekać na ukochaną. Holender mający go zabrać do celu, okazał się złodziejem i okradł. Kandyd wtedy wynajął kajutę i zaoferował sporą sumę pieniędzy osobie, która zgodziłaby się mu towarzyszyć w podróży. Wybrał biednego uczonego. Przez dwa tygodnie mężczyźni prowadzili ze sobą dyskusje i opowiadali historie. W drodze do Wenecji zatrzymał się jeszcze w Paryżu. Kandyd uznał to miasto za najbrzydsze w Westfalii. Bohater zachorował, jednak szybko lekarze udzielili mu pomocy medycznej. Po wyleczeniu otoczył się grupką przyjaciół. U margrabiny de Parolignac przegrał aż pięćdziesiąt tysięcy. W salonie rozpoczęła się dyskusja dotycząca wartości jaką reprezentuje teatr. Mężczyzna otrzymuje list. Nadawcą jest Kunegunda. Dziewczyna informuje, że już znajduje się niedaleko niego, jednak jest chora i nie jest w stanie się z nim spotkać. Zakochany bez żadnego zastanowienia złożył jej wizytę i ofiarował trochę pieniędzy. Szybko się okazało, iż to był zwykły podstęp. Kandyd razem z Marcinem zostali aresztowani. Sierżant dostał diamenty i ofiarował pomoc przy wydostaniu się z miasta. Za kolejne trzy kamienie brat strażnika odwiózł bohatera do Wenecji. Po drodze odwiedzili jeszcze Anglię. Przerażeni widokiem jaki tam zastali – śmierć admirała, bali się wysiąść ze swojego statku. W końcu dotarł do celu. Od razu rozpoczął przeszukiwania miasta w celu odnalezienia Kunegundy. Nigdzie nie mógł jednak jej spotkać. Pewnego dnia, kiedy Kandyd miał usiąść do stołu, podbiegł do niego pewien człowiek. Okazał się nim Kakambo. Oznajmij swojemu znajomemu, że Kunegunda przebywa w Konstantynopolu oraz że po kolacji mają wyruszyć w drogę. Kakambo zapytany o Kunegundę odparł, iż jest ona aktualnie pomywaczką i straciła całkowicie swą urodę. Mężczyzna nie myślał nawet o jej wyglądzie zewnętrznym. W łodzi znajdowało się dwóch galerników. Okazało się, iż to zabity brat Kunegundy oraz Pangloss. Wszyscy podzielili się swoimi przeżyciami. Kandyd wykupił ukochaną oraz towarzyszącą jej panią starą. Później poślubił swoją Kunegundę. Kobieta niedługo po uroczystości zaczęła stawać się nieznośna. Kakambo podjął pracę w ogrodzie, jednak szybko stał się nią zbyt przeciążony. Marcin pogodził się ze swoim niezbyt ciekawym losem, a Pangloss cierpiał z powodu braku możliwości wykładania na uniwersytecie. Wracając od filozofa, spotkali starszego pana, który uprawiał ogródek. Nie interesowało go życie polityczne i to dawało mu szczęście. Kandyd stwierdził, iż kiedy wprowadzono człowieka do Edenu, to ten otrzymał nakaz pracy i właśnie dlatego człowiek został stworzony. Wszyscy zajęli się pracą.

Cała szkoła w Twojej kieszeni

Sprawdź pozostałe wypracowania:

Język polski:

Geografia:

Ads Blocker Image Powered by Code Help Pro

Wykryto AdBlocka

Wykryto oprogramowanie od blokowania reklam. Aby korzystać z serwisu, prosimy o wyłączenie go.