Niewiarygodne przygody Marka Piegusa - Niewiarygodne przygody Marka Piegusa – Edmund Niziurski – Recenzja książki

Dziś opowiem o książce Edmunda Niziurskiego ” Niewiarygodne przygody Marka Piegusa”, w której zakochałem się od pierwszej przygody. Bardzo polecam tą książkę. Pozdrawiam i zapraszam do czytania:)

Wszystko zaczęło się na ulicy Lipowej dwanaście. Przechodząc ulicą
spotkałem pewnego chłopca, powiedziano mi że ten chłopiec zwie się Marek Piegus.
Miał on bardzo strutą minę,narrator spytał go o przyczynę, a on odpowiedział – to moja normalna mina, więc Marka czemu nie jest uśmiechnięty tak jak jego koledzy?
On odpowiedział: Jak miałbym się cieszyć, kiedy ciągle przytrafiają mi się straszne przygody.
To dziwne? Wiele chłopców chciało by mieć przygody. On odpowiedział, że wcale nie. I dodał a nie wygada się pan, i nie będzie pan prawił mi morałów? Dobrze Marku i wtedy Marek powiedział, uciekłem z domu. Muszę lecieć bo spóźnię się do szkoły.
Tydzień po tej rozmowie znowu spotkałem Marka i zapytałem: Marku czy mógłbyś
mi opowiedzieć swoją historię? Marek się zgodził. Wszystko zaczęło się tak: Tata powiedział: Masz odrobić lekcje. Daję Ci czas do ósmej. I wyszedł zamykając drzwi. Ledwo zapisałem datę, a już za oknem usłyszałem znajome kwakanie i pomyślałem, że to Czesiek i Grzesiek. Udawałem że nie słyszę ale oni wpadli przez okno i zapytali: Marek co z Tobą jest? Odparłem, że odrabiam matmę, a oni odpowiedzieli żebym dał se spokój i lepiej zobaczył co mają. Pokazali mi probówkę zatkaną korkiem z setką i jedną pchłom. Powiedziałem, że nic nie wiem o żadnych pchłach, a tak naprawdę wiedziałem. Grzesiek powiedział mi, że te
pchły które mają być dla siódmaków jako zemsta. Wtedy Czesiek zapytał się Grześka, czy te pchły wytrzymają do jutra, a Grzesiek odparł, że może by zatkać je watą? Czesiek odpowiedział: Dobry pomysł, Marek daj watę! Posłusznie dałem im watę,Czesiek mocował się z korkiem,wtedy zapytał mnie czy mam korkociąg?
Odpowiedziałem że mam i podałem Cześkowi korkociąg. Ledwo wbił korkociąg,
probówka z pchłami pękła i sto jeden pcheł uciekło na wszystkie strony pokoju. Zaraz zaczęliśmy się drapać, wnet jednak w drzwiach rozległ się dzwonek. Zaraz wiedziałem że to ciocia Dora. Chłopaki szybko uciekli przez okno. Ciocia otworzyła drzwi i z niepokojem spojrzała na mnie i zapytała: Czego się tak drapiesz? Odpowiedziałem, że to nic takiego,wtedy ciocia powiedziała, lepiej zażyj tabletkę. Wyjęła ją z torebki, podała mi, powiedziała zdejmij koszulkę i dała mi termometr pod pachę. Po pięciu minutach wyjęła go, schowała do torebki, po czym wyjęła łyżkę i włożyła mi ją do buzi. Powiedziała tak: O, znowu migdałki powiększone,po czym zaczęła się drapać i dodała: Chyba się zaraziłam od ciebie kochanie. Ja jej odpowiedziałem: Ciociu nie zaraziłaś się, to tylko pchły. Ciocia krzyknęła: Jestem zapchlona! A następnie uciekła z pokoju. Zaraz zabrałem się do pisania. Kiedy zastanawiałem się nad wynikiem, do pokoju weszło dwóch typów – Teoś z kolegą w długim płaszczu. Powiedzieli, że skonstruowali bombę, po czym wyjęli z kieszeni okrągły przedmiot, przypominający manierkę.
-Prawdziwa bomba bracie, konstrukcja prosta. Powłoka aluminiowa, a w środku pirohektatrotyl. Rozwala najgrubsze mury. -Dawaj lont Teoś, powiedział drugi w płaszczu. Teoś włożył lont, a wtedy zapytałem czego akurat u mnie robią testy nowego wynalazku. Teoś odpowiedział: U Ciebie są najgrubsze ściany,staroświecka budowla. Wtedy położyli bombę na półce i mieli ją zapalić kiedy wrzasnąłem, że tam śpi człowiek! Oni wpakowali mi knebel do buzi, a osobnik w długim płaszczu, zwany też torbaczem powiedział: Teoś zapal lont, a gdy doliczę do siedmiu uciekamy,a gdy będzie dziesięć wybuchnie. Gdy doliczył do siedmiu powiedział, uciekamy, ale wtedy podłożyłem mu nogę i upadł jak długi.
Gdy doliczył do dziesięciu zamiast eksplozji z bomby zaczęła się wylewać biała
substancja. Teoś podszedł do bomby i spróbował płynu,okazało się że miał on
smak mleka wtedy Teoś krzykną: O rany! Torbacz się zdziwił, a Teoś powiedział, że
jego ojciec wziął bombę do fabryki i grzeje ją sobie na drugie śniadanie! Wtedy Teoś popędził do wejścia i wybiegł na korytarz. Torbacz zdołał jedynie zawołać gdzie biegnie? Teoś odpowiedział: Do fabryki! Torbacz pobiegł zanim. Przystąpiłem więc do pisania, gdy napisałem rozwiązanie, do pokoju wbiegło trzech bokserów z
rękawicami zawieszonymi na ramionach. Nazywali się oni Buba Pierwszy, Buba Drugi oraz „Mucha”czopek. Mówiąc: Cześć Marek!, Alek zaprosił nas na trening. Odpowiedziałem im, że Alka nie ma, na co Buba Drugi powiedział, że nic nie szkodzi i będą trenować bez niego. Uderzając w worek treningowy, walnął mnie w twarz. Chciałem mu oddać, ale on powiedział żebym się nie stawiał, bo oberwę. Nie wytrzymałem i kopnąłem Bubę Pierwszego w brzuch. Wtedy Buba Pierwszy odbił się, potoczył jak pijany i walnął w wiolonczelę pana Surmy. Wiolonczela roztrzaskała się na drobne kawałki. Wtedy zapytałem zrozpaczony co też najlepszego zrobił !?
-Nie bój nic mały. – Powiedział Buba Drugi: -U nas mieszka stolarz co klei nawet fortepiany. Wtedy wybiła godzina ósma wieczór i do domu wszedł tata.

To dopiero początek niesamowitych i naprawdę niewiarygodnych przygód Marka Piegusa. W każdym rozdziale czeka na Was kolejna porcja trzymających w napięciu, pełnych nieoczekiwanych zwrotów akcji przygód tego „pechowca”. Każda kolejna przygoda, łączy się z następną w nieprawdopodobny ciąg zdarzeń uwieńczonych schwytaniem genialnego, lecz bardzo niebezpiecznego przestępcy.
Polecam wszystkim wielbicielom zagadek detektywistycznych w wersji dla dzieci i młodzieży. Choć osobiście sądzę, że i dorośli sięgając po tę książkę nie pożałują tego wyboru i będą ją czytać z zapartym tchem do ostatniej strony.

Cała szkoła w Twojej kieszeni

Sprawdź pozostałe wypracowania:

Język polski:

Geografia:

Ads Blocker Image Powered by Code Help Pro

Wykryto AdBlocka

Wykryto oprogramowanie od blokowania reklam. Aby korzystać z serwisu, prosimy o wyłączenie go.