Przypadki Robinsona Kruzoe - Przypadki Robinsona Kruzoe – Daniel Defoe – Recenzja książki

Zapewne większość z was słyszała kiedyś o jednym z najsłynniejszych rozbitków świata – Robinsonie Crusoe, może ze szkoły, może z opowiadań rodziców, a może przeczytaliście książkę o przygodach tego niesamowitego podróżnika? Jeżeli jeszcze nie wiecie, kim jest Robinson, Piętaszek i Ksury, dlaczego tytułowy bohater znalazł się na wyspie i czy udało mu się na niej przeżyć, zapraszam do przeczytania recenzji, która (mam nadzieję) zachęci was do przeczytania jednej z najsłynniejszych książek angielskiego pisarza Daniela Defoe pod tytułem „Przypadki Robinsona Crusoe”.
Już sama geneza utworu może zaciekawić czytelnika. Autora do napisania powieści zainspirowała autentyczna historia mężczyzny, który spędził cztery lata na bezludnej wyspie u wybrzeży Chile. To właśnie dzięki tej historii powstał Robinson Crusoe. Był to chłopak, który już od dziecka wiedział, że w przyszłości chce zostać marynarzem, jednak rodzice nie akceptowali jego decyzji, ponieważ dwaj bracia Robinsona zginęli na morzu. Chłopak jako osiemnastolatek wyruszył (bez zgody rodziców) w pierwszą, a zarazem nieudaną podróż morską z ojcem kolegi z klasy, to wydarzenie miało być przestrogą dla chłopka, jednak nie zniechęciło go do spełniania marzeń. Wkrótce spotkał doświadczonego kapitana, który nauczył go żeglarstwa i pomógł zarobić jego pierwsze, własne pieniądze. Kapitan zachorował jednak na malarię, a Robinson opiekował się nim do końca życia mężczyzny. Zyskał zaufanie rodziny i przyjaciół zmarłego, więc niedługo potem wyruszył w następną podróż, która skończyła się niewolą w Maurów. Te dwa lata spędzone w strasznych warunkach, między murzynami nauczyły młodego mężczyznę pokory, wytrwałości i przede wszystkim ciężkiej pracy. Po dwóch latach Robinsonowi udało się uciec z niewoli, razem z czternastoletnim chłopcem – Ksurym, który złożył przysięgę wierności. Dostali się na statek płynący do Brazylii, a po dotarciu na ląd, Robinson wiódł dostatnie życie, jako plantator. Żądnego przygód mężczyznę męczył jednak osiadły tryb życia, więc z chęcią skorzystał z propozycji znajomych plantatorów i wypłynął do Afryki, aby zdobyć niewolników. Niestety, a może na szczęście, statek, którym płynął Robinson rozbił się i morze wyrzuciło mężczyznę na bezludną wyspę. Na pierwszy rzut oka przeżycie na takiej wyspie wręcz graniczy z cudem, jednak dla pomysłowego Robinsona nie ma rzeczy niemożliwych.
Czy Robinson przeżył? Jak pobyt na wyspie zmienił mężczyznę? Czy ten wrócił do swojego rodzinnego domu? Do kogo należał tajemniczy, odciśnięty w piasku ślad ludzkiej stopy, który Robinson pewnego dnia odkrył na swojej wyspie? Aby znaleźć odpowiedzi na te i wiele innych nurtujących was po przeczytaniu tej krótkiej recenzji pytań, zachęcam do przeczytania całej książki.

W dzisiejszych czasach książka Daniela Defoe może nie wzbudzać takiego zachwytu w czytelniku, jak w 1719 roku, kiedy została ona wydana. Obecnie powieści tego typu nie fascynują tak bardzo współczesnych ludzi, podróże są dla nas czymś normalnym. Kiedyś nie było telewizji, ani internetu, który mógłby pokazać ludziom nawet najdalsze zakątki świata, ludzi fascynowały podróże, w które sami często nie mieli możliwości wyruszyć, ciekawiło ich życie podróżników, więc chętnie czytali ich dzienniki, które teraz mogłyby nam się wydawać śmiertelnie nudne, między innymi przez szczegółowe opisy każdego dna wyprawy.
Mimo dość rozbudowanych opisów w „Przypadkach Robinsona Crusoe”, książka wciąga czytelnika, przede wszystkim dzięki niezwalniającej tempa akcji oraz postaciom podtrzymującym fabułę utworu, która cały czas trzyma w napięciu. Niektóre wątki mogą nam się wydać nieco kontrowersyjne i niezrozumiałe w dzisiejszych czasach. Robinson traktował czarnoskórych jak ludzi gorszych, nic nieznaczących niewolników, tanią siłę roboczą, którą można kupić za pieniądze. Nawet po dwóch latach życia wśród nich, jego poglądy na ten temat nie odmieniły się. Dzisiaj takie podejście do czarnoskórych jest nie do pomyślenia. My, jako współcześni ludzie, wiemy, że każdy człowiek na świecie powinien być traktowany tak samo, więc ten wątek może wzbudzić w nas pewną niechęć w stosunku do Robinsona, musimy pamiętać, że w czasach, kiedy książka była pisana, mieszkańcy Anglii uważali niewolnictwo czarnoskórych za coś zupełnie naturalnego, nic jednak do końca nie usprawiedliwia takiego zachowania. Opisy brutalnego traktowania zwierząt, na przykład kóz również mogą wydać nam się okrutne w dzisiejszych czasach, kiedy prawa zwierząt nie są nam już obojętne. Wątpię, że długie opisy siania zboża, udomawiania dzikich zwierząt, lub przesadnie rozbudowane rozmyślania naszego bohatera zaciekawią kogokolwiek z nas, jednak mimo wszystkich wymienionych powyżej wad tej powieści, nadal obstaje przy swoim i zachęcam wszystkich do jej przeczytania, nie tylko dlatego, że być może jest to wasza lektura szkolna, ale także dla władnej satysfakcji. Mimo tych nie do końca pozytywnych stron, książka ma też wiele zalet, o których można przekonać się dopiero po jej przeczytaniu.

Cała szkoła w Twojej kieszeni

Sprawdź pozostałe wypracowania:

Język polski:

Geografia:

Ads Blocker Image Powered by Code Help Pro

Wykryto AdBlocka

Wykryto oprogramowanie od blokowania reklam. Aby korzystać z serwisu, prosimy o wyłączenie go.