Przypadki Robinsona Kruzoe - Przypadki Robinsona Kruzoe – Daniel Defoe – Streszczenie szczegółowe

Robinson Crusoe w utworze pełni jednocześnie dwie funkcje, gdyż jest bohaterem i narratorem w jednym. Jest to spowodowane faktem, iż opowiada on historię swojego życia. Bohater przyszedł na świat w 1632 roku w Yorku mieszczącym się w Anglii. Jego ojciec jest imigrantem pochodzenia niemieckiego. Nazwisko przyjął od swojej żony, która wywodziła się ze znanej w całym hrabstwie rodziny. Później urodził im się syn. W aktach urodzenia widniało Robinson Kreutznaer, jednak w wyniku pobytu w kraju, jego nazwisko uległe uproszczeniu do formy obecnej. Był on jednym z trzech synów. Najstarszy z nich poległ w bitwie morskiej, starszy również zginął na morzu.

Jako osiemnastoletni młodzieniec, postanowił porzucić swoje dotychczasowe skromne, acz spokojne życie i wyjechać na poznawanie świata. Do tego pomysłu namówił go jego kolega i już pierwszego września 1651 roku wypłynął na szerokie wody na statku jego ojca. Wyruszył nie informując o tym rodziców, nie uzyskał ich zgody ani aprobaty tego pomysłu. Los postanowił pokazać mu, iż tak się nie robi. Niedługo po rozpoczęciu podróży, dokładniej u ujścia rzeki Humber, zaczął odczuwać trudy. Ujawniła się choroba morska. Do tego doszedł również strach, który wywołało zachowanie wody. Starał się o nim zapomnieć poprzez picie trunków i obracanie się niestety w złym towarzystwie.

Kolejną kłodą, jaką życie rzuciło mu pod nogi była burza morska podczas której Robinson czuł niebezpiecznie blisko śmierć. Miało to miejsce w Zatoce Yarmouth. Dzięki łódce ratunkowej, które dość często obecne są na pokładach większych okrętów, udało mu się przetrwać. Pomimo tej sytuacji bohater nie zdecydował się iść za głosem rozsądku i wrócić do domu. Warto tu również wspomnieć, iż nawet obcy mężczyzna ostrzegł go, że morze jest niebezpieczne i mu nie pisane. Rozpoczęła się wewnętrzna walka, gdzie wygrało chęć wzbogacenia się. Po dotarciu do Londynu przesiadł się na okręt płynący w kierunku Gwinei w Afryce. Tam zabrał ze sobą różne przedmioty, które kupił dzięki pieniądzom wcześniej otrzymanym od rodziców i krewnych. Podczas tej wyprawy Robinson Crusoe podpatrywał zachowanie i uczył się od kapitana statku. Był to człowiek uczciwy, który nauczał go o podstawach matematyki i umiejętnościach żeglarskich. Wiedza nabyta w tamtym okresie później okazała się nieoceniona. Pomyślne zakończenie wycieczki tylko utwierdziło młodego podróżnika w swoim postanowieniu. Pieniądze uzyskane ze sprzedaży dóbr wcześniej zabranych na pokład dodatkowo wpłynęły na optymistyczne podejście do organizowania kolejnych podróży. Podbudowany i pewny siebie zabrał część towarów ze sobą (warte były około 100 funtów), a resztę zostawił u wdowy po kapitanie statku (zmarł on niedługo po powrocie bohatera z jego pierwszego rejsu) w ramach podziękowania za wiedzę otrzymaną podczas tego okresu jak i po prostu za wyprawę.

Później wyruszył na kolejną wycieczkę. Niestety podczas żeglowania statek, którym płynął Robinson Crusoe, został napadnięty przez korsarza z Sale tureckiego pochodzenia. W wyniku tych wydarzeń bohater trafił na dwa długie lata do niewoli. Jego marzeniem było na powrót byciem wolnym. Podczas tego czasu snuł plany dotyczące ewentualnej ucieczki i sposobów na jej pomyślny przebieg. Z utęsknieniem wyczekiwał odpowiedniego momentu na realizację swojego postanowienia. Takowa się nadarzyła. Miało to miejsce kiedy pan, którego mężczyzna był niewolnikiem, obdarzył go większym zaufaniem. Robinson postanowił to bez skrupułów wykorzystać. Zrobił to podczas wysłania go na samodzielny połów ryb na morzu. Wtedy to nasza postać uznała, iż jest to idealny moment na odzyskanie upragnionej wolności i razem z innym sługą o imieniu – Ksury uciekł poprzez wodę poza granice marokańskiego państwa. Miał nadzieję na spotkanie jakiś okrętów w okolicach Zielonego Przylądka, dlatego też płynął wzdłuż wybrzeży afrykańskich. Po przybiciu do brzegu poznał Negrów. Plemię murzyńskie przynosiło mu jedzenie, a on w podziękowaniu za ich dobroć zastrzelił zagrażającego bezpieczeństwu ludu lamparta. Przyjaźni ludzie podarowali mu również sadzonki nieznanego mu do tej pory zboża oraz napoili wodą.

Niedługo później przepływający nieopodal statek pochodzenia portugalskiego zabrał Robinsona Crusoe na swój pokład i razem wyruszyli do Brazylii, która była głównym celem załogi okrętu. Kapitan, jako że cechowała go uczciwość, nie chciał od bohatera niczego w zamian za swoją pomoc. Przyjaciel mężczyzny – wspomniany wcześniej Ksury, został odstąpiony dla dowódcy i miał szanse na uzyskanie wolności po upływie dziesięciu lat. Jedynym, niezbyt znaczącym z perspektywy tejże postaci warunkiem miało być przyjęcie przez niego chrześcijaństwa. Wyprawa do Brazylii trwała dwadzieścia dni. Po upływie tego czasu statek przybił do brazylijskiego portu zlokalizowanego w Zatoce Wszystkich Świętych. Na lądzie bohater poznał przyjaciela kapitana statku. Od niego nauczył się uprawiania trzciny cukrowej, a następnie z niej produkowania cukru. To spowodowało u podróżnika marzenia o posiadaniu własnej plantacji tejże rośliny. Dzięki dobrym warunkom oraz przede wszystkim pomocy dobrych i życzliwych ludzi jego postanowienie stało się możliwe do zrealizowania. Po upływie zaledwie dwóch lat stale zwiększające się dochody umożliwiły mu już życie na dobrym poziomie. Dzięki zaoszczędzonym pieniądzom poszerzył swoją plantację o hodowlę tytoniu. Słuchając rady kapitana, za połowę majątku pozostawionego w stolica Anglii kupił niezbędne towary potrzebne do działalności gospodarstwa. Zaś zyski ze sprzedaży Robinson Crusoe przeznaczył na dalszy rozwój. Było to przyjęcie niewolnika do pracy oraz służącego. Po upływie czterech bardzo szczęśliwych lat w Brazylii, za licznymi namowami handlarzy jak i innych plantatorów postanowił wziąć udział w wyprawie do Afryki. Celem było pozyskanie nowych niewolników. Nie było to jednak zgodne z obowiązującym w ówczesnych czasach prawem. Wydarzenie to doszło jednak do skutku dnia pierwszego września 1659 roku. Warto również zauważyć, iż miało to miejsce dokładnie osiem lat po opuszczeniu domu rodzinnego.

Statek zabrał na swój pokład siedemnaście osób oraz ładunek rozmaitych drobiazgów do handlu z Murzynami. Podróż miała dramatyczne skutki, gdyż z całej załogi ocalał tylko Robinson Crusoe. Innych dopadła oraz zabiła choroba zwana febrą, zginęli podczas szalejącego tornada lub też morze porwało ich z łodzi ratunkowej. Bohater cudem uszedł z życiem. Dotarł na bezludną wysepkę i tam spędził kolejne dwadzieścia osiem lat swojego życia. Na domiar złego, nie miał przy sobie praktycznie niczego, nie licząc niewielkiego, acz niezwykle użytecznego noża. Po wstępnym obejrzeniu terenu, na którym przyszło mu chwilowo się osiedlić, zadecydował o przyniesieniu z wraku okrętu wszystko co tylko mogłoby mu się przydać w tym miejscu. Dzięki temu udało mu się pozyskać trochę narzędzi i materiałów do zagospodarowania. Pierwszym jego osiągnięciem było wybudowanie tratwy, dzięki której możliwe było przewiezienie broni, odzieży i żywności na ląd.

Największym wyzwaniem okazało się pozyskanie większej ilości pożywienia oraz zorganizowanie bezpiecznego miejsca, gdzie mógłby w spokoju przetrwać noc. Dzięki sprytowi oraz zaradności udało mu się pokonać i tą przeszkodę. Podróżnik ogromnie ucieszył się, kiedy odkrył na pozostałościach po statku resztek rumu, cukru, mąki i chleba. To właśnie za zasługą tych produktów zaspokajał swój głód podczas pierwszych dni spędzonych na wyspie. Sukcesem okazało się uczenie zupełnie nowych, dotąd zupełnie mu nie potrzebnych umiejętności. Zdarzało się, iż były one dla niego zupełnie obce. Nic dziwnego. Nigdy prawdopodobnie nie przewidywał, że może znaleźć się w tak trudnej sytuacji. Pomimo długiego procesu, stopniowo nabywał doświadczenie w tych rzeczach. Powoli też zaczął oswajać się z myślą, iż nieprędko będzie mu dane wydostać się z tej pułapki i przyzwyczajał się do totalnie nowego stylu życia. Mając ogromną ilość wolnego czasu, często przysiadał i zamyślał się. Przykładem tego, co siedziało w jego głowie, była refleksja dotycząca pieniędzy i ich prawdziwej wartości. Do tego skłoniły go monety znalezione na pozostałościach okrętu. W obecnej sytuacji były mu one zupełnie bezużyteczne. Po co nam pieniądze, skoro i tak nie mamy co z nimi zrobić? Czy one wtedy również mają taką samą wartość? Po upływie trzynastu dni intensywnego penetrowania statku w poszukiwaniu jakichkolwiek przydatnych elementów, Robinson Crusoe postanowił znaleźć dobre miejsce, gdzie mógłby się na stałe osiedlić. Pierwsze, do którego najpierw dotarł, nie nadawało się ze względu na wilgotne podłoże i brak w pobliżu źródła, skąd mógłby czerpać wodę zdatną do picia. Dodatkowo, skoro znajdował się na wyspie, pragnął mieć idealny widok na otaczające go ze wszystkich stron morze. Miejsce, które według niego było doskonałe i sprostało wszystkim oczekiwaniom rozbitka mieściło się w północno – zachodniej części lądu. Do budowy swojego prowizorycznego domu, czy też może lepiej – siedliska, mężczyzna wykorzystał naturalne ukształtowanie terenu. Było to niezwykle istotne. Skaliste zbocze zabezpieczało go przed atakami dzikich zwierząt jak i ewentualnym wrogom, jednak to było bardzo mało prawdopodobne. Była to niezwykle ciężka praca fizyczna, gdyż siedlisko trzeba było wydrążyć bezpośrednio w skale jednak bohater nie poddawał się. Cierpliwie zmagał się z trudnościami jak i twardym kruszcem aby osiągnąć zamierzony cel. Wał wykonany z ziemi połączonej z kamieniami bronił go przed nieproszonymi gośćmi. Prowizoryczny namiot skonstruowany z resztek żagla chronił przed deszczem i dawał cień w gorące dni. Aby w jakikolwiek sposób liczyć upływające dni i całkowicie nie stracić rachuby czasu, Robinson postanowił nacinać drewno codziennie. Na wraku udało mu się też również znaleźć ocalały papier, pióro i atrament. Z tego powstał dziennik, w którym bohater wylewał swoje żale, dawał upust emocjom, a zwłaszcza ogarniającemu go przygnębieniu i smutku. Opisywał tam swoje przemyślenia, co pomagało mu nie rozsypać się całkowicie. Wraz z upływem czasu pojawiające się kłosy dały początek zajęciom związanym z rolnictwem. Później zbierał ze swoich upraw jęczmień i ryż. Po kilku latach nudnej i żmudnej pracy mężczyzna nauczył się wypiekać placki jęczmienne. Oprócz tego dalej odkrywał wyspę i obserwował tutejszą roślinność i mieszkające tu zwierzęta. Poprzez obserwację zwyczajów poszczególnych gatunków, obmyślał plan w jaki sposób je ze sobą oswoić. Tak też się stało z kozami, które do siebie przekonał. W kwietni 1660 roku na wyspie wystąpiło trzęsienie ziemi. Na domiar złego pojawił się także huragan i towarzyszący mu ulewny deszcz. Zjawiska te doprowadziły do obsunięcia się gruntu w jego schronieniu. Z tego względu Robinson postanowił wybudować chatkę na otwartej przestrzeni. Pojawiła się jednak pewna przeszkoda, a mianowicie narzędzia, którymi dysponował były już tępe lub się wyszczerbiły. Trzeba było znaleźć nowy sposób na ponowne ich naostrzenie. Kilka miesięcy później – w maju, woda wyrzuciła na brzeg wyspy resztki statku. Kilkanaście dni później – w czerwcu, rozbitek zaobserwował po raz pierwszy żółwie. Postanowił na nie zapolować i dzięki temu mógł cieszyć się zupełnie innym, dobrym smakiem, gdyż do tej pory jadł drób i mięso kozie.

Ważnym punktem w jego życiu było zachorowanie. Obawiał się, że może umrzeć, dlatego też zwrócił się do Boga o pomoc. Od tego czasu codziennie poświęcał trochę czasu Biblii. Po wyzdrowieniu badał wyspę jeszcze dokładniej. Oczarowała go zwłaszcza część północna, gdzie kwitło wiele wspaniałych owoców. Później postanowił wybudować tam altankę, aby móc cieszyć się tym pięknem. Określił ją jako domek letni. Kiedy nastała pora deszczowa, Robinson suszył winogrona i poszerzał swoją jaskinię, aby żyło mu się jak najwygodniej. Później nie ma już aż tak szczegółowych opisów, co działo się przez kolejne miesiące. Wiadomo jednak, iż nauczył się pleść wiklinowe kosze, które znacznie ułatwiły mu przechowywanie żywności. Oswoił też ze sobą papugę, którą nazwał Poll. Trzeciego roku podróżnik uczył się wypiekać chleb. W międzyczasie marzył o przedostaniu się na widniejący w oddali ląc, jednak obawiał się, że mieszkają tam ludożercy. Następnie zabrał się za budowę łodzi, która by mu to umożliwiła. Na koniec, była ona w stanie zmieścić na swoim pokładzie aż dwadzieścia sześć osób. Przez kolejne pięć lat nie działo się nic ciekawego. Niestety nowo wybudowany środek transportu nie był przystosowany do przepłynięcia tak dużej odległości. Pomimo tego całkowicie wystarczył do opłynięcie jego obecnej wyspy. Po wypłynięciu na morze, mężczyzna przeżył trudne chwile, gdyż jego transport był co chwila spychany na groźnie wyglądające skały. Od momentu na szczęście bezpiecznego powrotu, przez rok nie odważył się ponownie wypłynąć. Przez ten okres szlifował swoje umiejętności garncarskie i stolarskie. Po upływie jedenastu lat od przybycia założył hodowlę kóz, dzięki czemu miał świeże mleko i mięso. Wierzył, iż to wszystko dzieje się za sprawą Boga. Pewnego razu przechadzając się, ujrzał ślad ludzki. Kiedyś by pomyślał, że to cudownie, iż może ratunek przybędzie, a teraz wręcz się bał. Nie wiedział do kogo on należy, a ni jakie ta osoba ma zamiary. Z tego względu pospiesznie usypał wał obronny oraz obsadził swoje miejsce zamieszkania gęstymi zaroślami i drzewami, aby zamaskować siedlisko. Dręczony niepokojem spędził tak piętnasty i szesnasty rok na wyspie. Dodatkowym faktem było znalezienie śladów świadczących o kanibalizmie. Kolejne dwa lata spędził w strachu i nie oddalał się nigdzie zbytnio. Na początku obmyślał plan jakby ich zgładzić, jednak zaniechał przygotowań. Stwierdził, iż nie będzie ingerować dopóki nie będzie takiej konieczności. Postanowił unikać niebezpieczeństw przez kolejny rok. Wraz z upływem czasu coraz bardziej ufał swojej intuicji i poświęcał jej większą uwagę. Dwudziestego trzeciego roku pobytu czas spędzał razem z zwierzętami, które nazywał swoją rodziną. Były to papużki, kilka kotów oraz morskie ptaki. Był też pies, ale ten zmarł szesnastego roku. Pod koniec roku na wybrzeżu Robinson dostrzegł ogień. Wcześniej nikogo nie spotkał na tej wyspie, nie licząc śladów, więc zdziwienie jego było ogromne. Towarzyszył mu również strach, dlatego niezwłocznie przygotował się na ewentualne odparcie ataku. Obserwując tamto miejsce przez lunetę, naliczył około dziewięciu tubylców. Wtedy też utwierdził się w przekonaniu, iż są oni kanibalami. Świadczyły o tym dowody pozostawione po uczcie. Pewnego razu dostrzegł statek, który rozbił się o pobliskie skały. Los jego załogi był nieznany, gdyż może wyrzuciło na brzeg jedynie zwłoki chłopca, a cała reszta zaginęła. Przez kolejne dwa lata wiódł spokojne życie. Starał się nie zapuszczać w głąb wyspy, aby nie spotkać ludożerców. Czas ten poświęcił na głębokie refleksje nad sobą samym. Pewnego poranka bohater zauważył kilka łodzi oraz kilkudziesięciu ludzi, w tym dwóch, którzy prawdopodobnie za niedługo mieli pożegnać się z życiem. Nagle jeden zaczął uciekać. Robinson wyskoczył z ukrycia i załatwił jego oprawców. Uratowany upadł przed nim na kolana i dziękował mu za pomoc. Mężczyzna odczytał te gesty jako przysięgę wierności za ten czyn. Na początku nie ufał mu, jednak z biegiem czasu powoli zaczął. Piętaszek był szczerze oddany swojemu panu. Pewnego razu bohater postanowił wybudować kolejną łódź i wydostać się z wyspy. Praca była niezwykle długa i męcząca. Pewnego razu, dwudziestego siódmego roku pobytu na wyspie, a niewolnika trzeciego, ten drugi przyniósł informacje o sześciu jednostkach pływających, które znalazł na brzegu. Okazało się, iż przybyli w nich kanibale. Robinson postanowił uratować ich ofiary, a ich oprawcy zaskoczeni nagłym atakiem wpadli w panikę. Po pewnym czasie przybył inny, większy statek. Przeczucie kazało mu nie ujawniać swojej obecności. Mając przed oczami wizję powrotu do domu, ocalił przetrzymywanych tam więźniów, stoczył zwycięską walkę z ludźmi i przejął statek. Na pamiątkę tamtych lat spędzonych samotnie na wyspie, zabrał ze sobą papugę, parasolkę oraz wielką skórzaną czapkę. Finalnie po 28 latach opuścił ląd i wyruszył w drogę powrotną. Dotarł do Anglii, jednak wydawała mu się ona zupełnie obca. Nie miał żadnego wsparcia, gdyż okazało się, iż jego rodzice nie żyją, a krewni są przekonani, iż zginął tragicznie. Udało mu się jednak odzyskać prawa do swoich brazylijskich plantacji i to pozwoliło mu na wygodne życie.

Cała szkoła w Twojej kieszeni

Sprawdź pozostałe wypracowania:

Język polski:

Geografia:

Ads Blocker Image Powered by Code Help Pro

Wykryto AdBlocka

Wykryto oprogramowanie od blokowania reklam. Aby korzystać z serwisu, prosimy o wyłączenie go.