Calineczka – Hans Christian Andersen – Streszczenie szczegółowe

Hans Christian Andersen „Calineczka” – streszczenie szczegółowePewna starsza kobieta bardzo chciała mieć dziecko. Poszła więc do czarownicy, żeby jej coś poradziła. Sama nie miała pomysłu, jak to zrobić, a już bardzo długo się nad tym zastanawiała. Dziecko było jej największym marzeniem.
Czarownica podarowała jej ziarnko jęczmienia, z którego miało wyrosnąć coś wyjątkowego. Nie było to zwykłe ziarno, tylko magiczne ziarno.
Kobieta podziękowała czarownicy, zapłaciła jej i poszła do domu. Posadziła ziarno, które kupiła. Wyrósł z niego piękny kwiat. Był naprawdę bardzo ładny. Miał kolorowe płatki, ale były one jeszcze zwinięte.
Można powiedzieć, że kobieta zakochała się w tej pięknej roślinie. Była nią zachwycona tak bardzo, że pocałowała kwiat. W tym samym momencie, gdy to zrobiła, kwiat rozkwitł, a w środku niego znajdowała się mała dziewczynka, która siedziała na słupku kwiatu. Ponieważ dziewczynka była naprawdę bardzo malutka – miała niecałe 3 centymetry wzrostu – kobieta nazwała ją Calineczką.
Calineczka używała maleńkich przedmiotów, np. łupinki orzecha jako kołyski, a płatka róży jako kołderki. Woda w talerzu była dla niej jeziorkiem, po którym pływała na płatku tulipana. Końskie włosie służyło za wiosła.
Dziewczynka potrafiła też pięknie śpiewać. Kobieta była zachwycona, że mieszka u niej taka wspaniała istota. Wreszcie była szczęśliwa.
Którejś nocy, gdy Calineczka spała, przez rozbite okno do domu wskoczyła ropucha. Mała dziewczynka bardzo jej się spodobała. Pomyślała więc, że zabierze ją ze sobą. Chciała, żeby Calineczka została żoną jej syna.
Wzięła ją w łupince orzecha, bo nie chciała, żeby dziewczynka się obudziła. W taki sposób przeniosła ją do swego domostwa, gdzie czekał na nią jej brzydki syn. Nie dość, że był naprawdę brzydki, to jeszcze nie był rozmowny. Właściwie nic nie potrafił powiedzieć. Z zachwytu nad Calineczką zaczął tylko mamrotać jakieś nieskładne bzdury. Żeby dziewczynka im nie uciekła, położyli ją na liściu lilii wodnej.
Kiedy Calineczka rano się obudziła, była przerażona, bo była sama, a na dodatek otoczona ze wszystkich stron wielką wodą.
W którymś momencie podpłynęła do niej ropucha z synem i powiedziała jej, że chce, żeby to właśnie on został jej mężem. Dziewczynka była bardzo przestraszona i płakała. Nie chciała być żoną takiego obrzydliwego zwierzaka, który nawet nie potrafi nic powiedzieć.
Kiedy ropucha z synem odpłynęli na chwilę, żeby przystroić dom na ślub, dziewczynka została sama. Była bardzo smutna. Ciągle płakała. Nie wiedziała, co zrobić.
Widziały to ryby, które uważały, że Calineczka to bardzo miła istotka i nie zasługuje na to, żeby być z takim brzydkim ropuchem. Chciały jej pomóc. Przegryzły łodygę – tak, że sam liść mógł popłynąć w dal.
Od dłuższego czasu Calineczkę obserwował też biały motyl. On również chciał jej pomóc. Zaproponował, żeby paskiem obwiązała liść, który on pociągnie. Tym sposobem na pewno uda jej się oddalić od ropucha. Tak właśnie ryby i motyl uratowali dziewczynkę przed okropnymi zwierzętami.Niestety, Calineczkę złapał chrabąszcz. Dziewczynka przestraszyła się bardzo, bo przeniósł ją na najwyższe drzewo w okolicy, a ona przecież była maleńka.
Gdy chrabąszcz pokazał ją innym chrabąszczom, wcale nie były nią zachwycone. Nie podobała im się ona, bo miała tylko dwie nogi i była dla nich za chuda. Ponieważ wszyscy uważali, że jest taka brzydka, dziewczynce zrobiło się bardzo przykro. Była przecież ładną dziewczynką i w dodatku bardzo miłą. Chrabąszcz kazał Calineczce odejść. Zasmucona poszła do lasu, w którym zamieszkała. Spędziła tu całe lato.Mimo że była sama, wcale nie było jej źle. Piła rosę, miała łóżko z trawy. W dodatku mogła słuchać śpiewu ptaków. Czuła się tutaj naprawdę dobrze.
Niestety, kiedy nadeszła zima i ptaki odleciały do ciepłych krajów, została sama. Było jej też bardzo zimno, bo nie miała się gdzie skryć i w co się ubrać. Poza tym zaczął padać śnieg. Zupełnie nie wiedziała, co zrobić. Była przerażona.
W końcu poszła do mieszkania myszy polnej. Było tu bardzo ciepło i przyjemnie. Wreszcie mogła się ogrzać. Mysz zgodziła się, żeby Calineczka została u niej przez całą zimę, ale pod warunkiem, że będzie u niej sprzątać i opowiadać jej bajki. Mysz bardzo lubiła słuchać bajkowych opowieści. Zaprosiła dziewczynkę do środka i nakarmiła ją. I tak zamieszkały razem. Calineczka starała się z całego serca, ponieważ mieszkanie myszki bardzo jej się podobało i było jej tu dobrze.
Któregoś dnia mysz zaprosiła do siebie swojego sąsiada – kreta. Powiedziała o tym dziewczynce. Kazała jej się przyzwoicie zachowywać i opowiadać jakieś piękne historie. Powiedziała jej nawet, że kret jest bardzo dobrym kandydatem na męża, więc byłoby świetnie gdyby dziewczynka się mu spodobała. Calineczce wcale nie spodobał się ten pomysł. Nie podobał jej się kret w czarnym futrze, ponieważ nie lubił słońca i kwiatów R

Sprawdź również:

Dodaj komentarz jako pierwszy!