Rozwiązujesz dyktando:

Konkursy

Konkury bywają różne, jedne bardzo przyjemne, inne bardzo ciężkie. Zdarza się, że czujemy się pokrzywdzeni, lub coś, przez stres idzie nie po naszej myśli. Uwielbiam konkursy z historii i języka polskiego, pod warunkiem, że trzeba coś napisać. Uwielbiam tworzyć historie i przygody wymyślonych bohaterów. Lubię pisać książki i czytać te które mnie interesują. Nie unikam ryzyka, uczę się na własnych błędach, walczę jak tarzan, ale jak każdy popełniam błędy. Mistrz dyktand i ortografii, był porządnym sprawdzianem umiejętności. Słowa takie jak ostróżki żółte, grążele, chabry czy hiacynty, wywoływały chaos w mózgu. Chyżo, hoży, gżdacz czy hipochondryk, powodowały huk w mojej główce. Hurkocząc, chrumkać, rzewliwy czy zżyty to kolejne z trudnych słów. Czasem czułem się jak zrzęda lub bohater, przemierzając nieprzeniknione meandry kolejnych wyrachowanych zadań. Cały czas pchała mnie jednak niepohamowana siła przetestowania własnych możliwości. Początkowo nie chciałem rozwiązywać dyktand, tylko je tworzyć, ale jednak współzawodnictwo wzięło górę nad zahamowaniem. Żałuję, że niektóre dyktanda zostały wycofane i nie mogłem ich przerobić, ale uważam, że każdy kto staje do takiego współzawodnictwa, już jest wygranym i nie może się srożyć o zajęte miejsce. Jaskółka czy gżegżółka, druha czy drużynowa to słowa zachowujące się i hulające w naszych głowach. Powodzenia dla nas wszystkich!

Zaloguj się, aby rozwiązać dyktando