Rozwiązujesz dyktando:

Porwanie!

Noc zapada w Egipcie koło godziny szóstej, więc zorze wkrótce zgasły, a po pewnym czasie na niebo wtoczył się wielki, czerwony od blasku zórz księżyc i rozświetlił pustynię łagodnym blaskiem. W ciszy słychać było tylko zziajany oddech wielbłądów i głuche, szybkie uderzenia ich nóg o piasek, a czasem świst batów. Nel była już tak znużona, że Staś musiał podtrzymywać ją w siodle. Co chwila dopytywała, czy prędko dojadą, i widocznie krzepiła ją tylko nadzieja rychłego zobaczenia ojca. Ale na próżno rozglądali się oboje dookoła. Upłynęła już godzina, potem następna. Ani namiotów, ani ognisk nigdzie nie było widać. Wówczas włosy powstały na głowie Stasia, albowiem zrozumiał, że ich porwano.
-Nie przestrasz się, Nel… Ale widzisz…. być może, że my wcale nie spotkamy ani twego, ani mego ojca… i, że nas ci szkaradni ludzie porwali. Ale nie bój się… Bo jeśli tak jest, to pójdzie za nami pogoń. Dogonią i odbiją nas z pewnością. Dlatego kazałem ci rzucić rękawiczki, żeby pogoń nas znalazła. Tymczasem, nie możemy zrobić nic innego, ale później coś przemyślę… Z pewnością coś przemyślę, tylko nie bój się i ufaj mi.

Zaloguj się, aby rozwiązać dyktando