Rozwiązujesz dyktando:

Wesele.

Dwudziestego maja pojechaliśmy dorożką zaprzężoną w konie, które bardzo nie lubiły, kiedy głośno hałasowała orkiestra. Podczas długiej drogi do kościoła było kilka osób składających piękne życzenia. Niektórzy ludzie wraz z kwiatami wręczali słoniki na szczęście. Podczas ceremonii ślubnej rodzice młodej pary bardzo się wzruszyli, płakali. Po założeniu obrączek, pojechaliśmy do domu weselnego. Stało tam dużo samochodów, które, gdy podjechaliśmy, zaczęły hałasować klaksonami . Gdy weszliśmy na salę, zaczęliśmy rozmawiać o tym, ważnym dni. Po paru chwilach na salę weszli kelnerzy i kelnerki, którzy roznosili jedzenie. Po zjedzonym posiłku włączono muzykę, która była bardzo hałaśliwa. Przeszkadzała odpoczywającym w pokojach na górze. Bawiliśmy się do dwunastej w nocy. P północy zaczęły się oczepiny. Wszyscy bardzo dobrze się bawili. Gdy poczułem senność, poszedłem spać. W pokojach były półki, na których znajdowały się figurki rycerzy w różowych zbrojach, jeżdżących na żółwiach. Spałem około dwóch godzin. Gdy wstałem, zobaczyłem na stoliku kieliszek szampana i róże. Bawiliśmy się do białego rana. Bardzo chciałbym przeżyć taki dzień jeszcze raz.

Zaloguj się, aby rozwiązać dyktando