Cechy Sarmaty

Chcesz się mniej uczyć i więcej rozumieć?
Zamień czytanie na oglądanie!
Kliknij Player materiału wideo na temat: Cechy Sarmaty, kliknij aby zobaczyć materiał i ucz się szybciej!

Cechy Sarmaty
Zaczynając wymieniać przywary Sarmatów, należy najpierw jasno określić kim (czym) byli. Otóż Sauromatami nazywano z greki plemię koczownicze, zamieszkujące dzisiejszy Iran. Toczyli oni wojny z Rzymem. Dzięki temu części z nich udało się wyemigrować za Karpaty, gdzie dali początki wielu osobom z polskich elit. Dzisiaj z jakiegoś powodu, uważa się, że był to tylko wymysł szlachty, jednakże ich migrację nad Wisłę opisuje również Ptolemeusz. Najprawdopodobniej po raz kolejny widzimy tu kompleks niższości historyków polskich i kolejną próbę przedstawiania szlachty polskiej i Polaków jako narodu barbarzyńskiego i pysznego. Co ciekawe stwierdzenia o fałszywości tego pochodzenia elit znajdziemy nawet w podręcznikach do szkół podstawowych.
Sarmatów polskich należy ponownie podzielić. Na tych XVI-XVII wiecznych i tych XVIII wiecznych, którzy nie posiadali już cech tych wcześniejszych, a termin ten był obelgą, której używał król Poniatowski, aby znieważać przeciwników swoich reform.
-Sarmaci z wieków XVI-XVII
XVI i XVII wiek to era największej potęgi polskiego państwa. Jak łatwo się domyślić cechy Sarmaty tutaj będą tymi pozytywnymi. Istniał bowiem ideał szlachcica-Sarmaty do którego dążyć miał każdy z panów braci.
-Cechy wrodzone ideału szlachcica-Sarmaty.
Najlepiej widziany był szlachcic pochodzący od starego i zasłużonego rodu, z którego pochodziło kilku wybitnych wodzów, czy osoby pełniące funkcje np. starosty, hetmana, pisarza wielkiego, podczaszego, koniuszego. Liczyli się również ludzie wpływowi, mający wpływ np. na dyplomację. Szlachta niewątpliwie była grupą uprzywilejowaną, jednak posiadała również obowiązki. Większość dyplomatów pochodziła z warstwy szlacheckiej, dlatego że tylko ona znała dostatecznie języki. I tutaj mamy już przykład przywileju i obowiązku. Król mówił takiemu szlachcicowi: „Słuchaj, dam ci możliwość edukacji, nauczę cię języków, zezwolę na podróże po Europie, a ty w zamian pojedziesz posłować do sułtana i będziesz reprezentować Rzeczpospolitą i mnie samego”. Oczywiście taki sam warunek mógł być postawiony mieszczaninowi (oni również często nazywali się Sarmatami; chłopi również), ten stan praktycznie jako jedyny zajmował się handlem i jego przedstawiciel na pewno lepiej poradziłby sobie w kwestii poselstwa w sprawie handlowej niż szlachcic, który handlem gardził. I tutaj po raz kolejny zbliżam się do treści podręczników; że magnaci rządzili krajem, a reszta szlachty to była taka hołota. Wręcz przeciwnie! Nikt nie przekreślał człowieka, który miał poważne zasługi dla kraju. Od reguł tzw. dziedzicznych często zdarzały się wyjątki. Każdy czytelnik „Potopu” z pewnością panięta Michałka z bitwy pod Warką. Otóż takich chłopiec istniał naprawdę i został za to podniesiony do stanu szlacheckiego. To samo spotkało puszkarza, który wysadził mury Smoleńska w trakcie oblężenia. Jeszcze odnośnie do tych cech, to do sejmu i senatu nie mógł dostać się nikt, kto nie miał niebieskich oczu. Oczywiście od tego również bywały wyjątki. Do dyplomacji nie brano również ludzi z wadami postawy czy zniekształceniami ciała; była to je

Sprawdź również:

Dodaj komentarz jako pierwszy!