Katedra - Katedra – Jacek Dukaj – Rozprawka

Opowiadanie „Katedra”, Jacka Dukaja nie jest obszerną powieścią, mimo to autorowi udało się stworzyć wiarygodny i pełen niespodzianek mikro-wszechświat oraz poruszyć tematykę religii i zestawić ją z nauką. W niniejszej rozprawce pragnę dowieźć, że nie znajdziemy jednoznacznych odpowiedzi na nurtujące nas pytania odnośnie zakończenia historii księdza Pierre’a Lavone ani tajemniczych wydarzeń rozgrywających się wewnątrz Katedry. Owe odpowiedzi każdy z nas musi poszukać wewnątrz siebie – zgodnie ze swoimi wierzeniami i przekonaniami.
Tematyka wiary jest wbrew pozorom bardzo powszechna w literaturze science fiction. Do teologii w świecie przyszłości często w swej twórczości odnosił się Philip K. Dick, Philip José Farmer, Gene Wolfe oraz Arthur C. Clarke. Mogłoby się wydawać, że ludzie przyszłości, którzy mają pełen dostęp do wszelkich dobrodziejstw nauki i zaawansowanej technologii, nie będą szukać odpowiedzi w religii. Okazuje się jednak, że często bywa zupełnie inaczej. Im bardziej człowiek czuje się zagubiony w racjonalnym świecie nauki i techniki, tym bardziej będzie skłaniał się ku czemuś, czego nie można całkowicie wytłumaczyć. Czy religia może być zaprzeczeniem nauki? Czy ślepa wiara jest zachowaniem atawistycznym? Na przykładzie opowiadania „Katedra” postaram się dowieźć tezę, że niekoniecznie. Dla przypomnienia trochę fabuły z utworu. Ksiądz Pierre Lavone zostaje wystały przez biskupa Kościoła katolickiego na niegościnną planetoidę o nazwie „Róg”. Jego celem jest sprawdzenie, czy rzekome cuda dziejące się w przeszłości mają podwaliny religijne. Jeżeli okaże się że tak, Kościół jest gotowy zatrzymać uciekający rój planetoid dla wiernych w pobliżu osiągalnej dla człowieka gwiazdy. Szybko można zauważyć, że raport księdza jest czystą formalnością, a decyzja już dawno zapadła. Znalezienie bowiem konkretnych dowodów i odpowiedzi wydaje się karkołomnym przedsięwzięciem.
Rozważania o kwestiach religii zacznijmy od osoby księdza Pierre’a. Jest człowiekiem wierzącym, o ugruntowanych poglądach, oddanym swej pracy. Do cudów dziejących się na „Rogu” podchodzi jednak sceptycznie. Przedmiotem niegasnącego zainteresowania wiernych jest grób Izmira Predú i wzniesiona wokół niego zastanawiająca Katedra. Ku ironii, Izmir był człowiekiem nauki – inżynierem – który postanowił oddać życie, aby troje innych uczestników wyprawy mogło przeżyć. Kiedy po awarii holownika załoganci spostrzegli, że nie wystarczy im tlenu, chłodne kalkulacje szybko dały odpowiedź, że stoją przed wyborem: umrze jedna osoba bądź uduszą się wszyscy. Można doszukać się tu analogii Chrystusa konającego na krzyżu, który (co prawda nie z własnej woli), ale jednak zginął za grzechy ludzkości, aby je odkupić. Pogrzebany w skorupie planetoidy Izmir zostałby zapewne prędko zapomniany, a jego heroiczny czyn stałby się tylko opowieścią z gwiazd. Kolejne zastanawiające wydarzenia wszystko zmieniły. Niejaki Kotter Ugerzo, młody mężczyzna i bratanek znanego i szanowanego prezesa firmy udał się na ekspedycję na planetoidę „Róg”. Młodzieniec chorował, nie znajdziemy jednak w opowiadaniu odpowiedzi na pytanie, jaka była to choroba i jakie miała objawy. Po trzech dobach modlitwy przy grobie Izmira, Kotter spostrzegł, że nastąpił cud. Chłopak wrócił zdrowy na ojczystą planetę, a lekarze nie potrafili wyjaśnić nauką owej cudownej reemisji. Cud, przypadek czy efekt placebo? Czy było więcej takich uzdrowień przy grobie zmarłego inżyniera? „Katedra” również nie podaje czytelnikowi takich informacji. Obserwujemy jednak narastającą histerię związaną z tymi wydarzeniami. Wzniesiona Katedra, tak niepodobna do czegokolwiek znanego na świecie, zapoczątkowała falę pielgrzymek. Rzesze ludzi pokonywali, nawet pełzając(!) odcinek, jaki przebył pieszo Izmir tuż przed śmiercią. Uznano go za świętego, mimo żadnego namacalnego dowodu o owej świętości. Owszem, czyn tego człowieka był bohaterski pod względem moralnym, ale nie egzystencjalnym. W końcu dochodzimy do tytułowej Katedry. Została stworzona przez człowieka, ze znanych mu materiałów – żywokrystu – jednak można się doszukać w niej jakiejś ingerencji. Budulec zmieniał się samoistnie, przekształcał, rozrastał i przybierał zastanawiające kształty. Katedra wydawała się być żywym organizmem, który przyciągał i pochłaniał. Czy to Bóg, bądź święty Izmir tchnął w tę niezwykłą budowlę jakąś cząstkę niezwykłości? Ostatnia scena przedstawia mszę odprawianą przez schorowanego i popadającego w szaleństwo księdza Pierre’a. Wydarzenia stają się niejasne, a rzeczywistość miesza się z nierealnymi majakami. Ksiądz widzi twarze i postacie wypełniające Katedrę. Czy Lavone umarł, a jego dusza trafiła do biblijnego Nieba? Ujrzał on oblicze Boga? Czy Katedra pochłonęła jego ciało, żywiąc się nim, po czym uwięziła jego duszę, a on stał się częścią tych zatrważających murów? Rozstrzygając to dziwne zakończenie w kwestiach religijnych, można zinterpretować, że rzeczywiście ksiądz Lavone po prostu zmarł w Katedrze na skutek choroby, po czym ujrzał innych wcześniej zmarłych, zanim jego świadomość przestała funkcjonować. Owy mistycyzm w połączeniu z dogmatami religii katolickiej wydaje się doskonale tłumaczyć zakończenie.
W „Katedrze” istnieje również tak zwana druga strona medalu, kontrastowa do powyżej przeanalizowanego wątku religijnego. Nie znamy daty ani wieku akcji opowiadania, ale można przypuścić, że jest to odległa przyszłość. Ludzie podróżują statkami załogowymi na inne planety, do innych układów gwiezdnych, swobodnie eksplorują i zasiedlają egzoplanety, a nawet dryfujące w przestrzeni asteroidy. W owych podróżach i przetrwaniu pomaga im zaawansowana technologia. Mieszkańcy „Rogu” budują biostazę miasta, czyli kopułę, pod którą można oddychać bez aparatu tlenowego, terraformują planety, przekształcając ich do własnych potrzeb. A oprócz tego bezustannie badają nowe zjawiska, poszukując odpowiedzi i nowych technologii. Ksiądz Lavone spotkał się z Telesferem – naukowcem i prezesem, który prowadził odwierty na „Rogu”. Pierre dowiedział się o istnieniu tajemniczej substancji, która wyczerpała wszelkie definicje nauki i nie podlega znanej klasyfikacji. Czym jest „Czarna Wata”? Boską cząstką czy pozostałością po obcej cywilizacji? Pomimo faktu, iż człowiek skolonizował Kosmos, wciąż nie natrafił na ślady inteligentnych istot. Telesfer wysuwa jednak hipotezę, że Izmiraidy, czyli rój planetoid wśród których jest „Róg”, zostały celowo wystrzelone w przestrzeń kosmiczną, zapewne w jakimś celu. Owa tajemnicza substancja z kolei jest pozostałością po Obcych, którzy być może wyginęli dawno temu. „Czarna Wata” jest substancją tak empiryczną, że ówczesna tak zaawansowana nauka nie znajduje odpowiedzi. Czy ludzie są na zbyt niskim szczeblu rozwoju i ewolucji, aby to zrozumieć? Czy to właśnie „Wata” ingerowała w Katedrę, niepostrzeżenie zmieniając matematyczny kod algorytmów i tchnęła w nią pewną formę życia? Na te pytania odpowiadanie Jacka Dukaja również nie udziela odpowiedzi. Analizując zakończenie w kwestiach teorii naukowych, możemy założyć że ksiądz Pierre doznał w Katedrze transcendencji, jego jaźń połączyła się ze zbiorowym umysłem innych istot, a niepotrzebne już ciało posłużyło jako kolejna „cegiełka” Katedry.
Religia w przeszłości pozwalała człowiekowi znaleźć odpowiedzi na nurtujące go pytania. Jak powstał świat? Gdzie się udajemy po śmierci? Czy istnieje jakaś wyższa forma bytu ponad ludzkością? Kto stworzył człowieka i wszystkie żyjące istoty? Obecnie nauka potrafi odpowiedzieć na większość z tych pytań. Mamy teorię Wielkiego Wybuchu, teorię Darwina i ewolucji, potrafimy zaobserwować pojedynczy atom oraz odległe planety. Mogłoby się wydawać, że uzyskanie odpowiedzi popartych dowodami zgodnymi z założeniami fizyki, biologii, chemii czy matematyki wyprze wszelkie wierzenia. A jednak religia wydaje się przybierać na sile, ma coraz większą moc, wpływając na każdy aspekt życia jednostki. Można zastanowić się, czy to nie jest atawizm. Czy głęboka wiara, często sprzeczna z naukowymi teoriami, nie hamuje rozwoju ludzkości? A może to naukę zaczęliśmy traktować jak religię, w której moc i fundamentalizm uparcie wierzymy? Dochodząc do meritum można wysunąć wnioski, że technologia nigdy nie usunie wiary z naszego życia. „Katedra” Jacka Dukaja jest doskonałym przykładem tej tezy. Z jednej strony występuje tam religia i tajemniczy byt świętości w Katedrze, z drugiej ingerencja obcych istot o stopniu wysokiego zaawansowania technologicznego. A może spróbujmy połączyć te dwie teorie z opowiadania. Może cała świętość i boskość grobu Izmira i sacrum Katedry to właśnie ingerencja obcych istot, które mogłyby być poniekąd dla ludzi czymś w rodzaju… Boga. Jak powiedział Arthur C. Clarke „Jedynym sposobem poznania granic możliwego jest ich lekkie przekroczenie i wejście w niemożliwe”. Niech ten cytat będzie konkluzją dla tych rozważań, a odpowiedzi – jak już wspominałam na początku – czytelnik musi poszukać sam.

Cała szkoła w Twojej kieszeni

Sprawdź pozostałe wypracowania:

Język polski:

Geografia:

Ads Blocker Image Powered by Code Help Pro

Wykryto AdBlocka

Wykryto oprogramowanie od blokowania reklam. Aby korzystać z serwisu, prosimy o wyłączenie go.