Baner-og-lny-306x810-1-min

Wścibscy

Baner-og-lny-306x810-1-min

Charakterystyka

Zbiór wierszowanych historii „Wścibscy” Doroty Gellner jest doskonałym pretekstem do rozmowy o prawie do prywatności. To niepisany przywilej każdego człowieka. Akcja tychże opowiastek toczy się w realiach dobrze znanych każdemu dziecku. Bohaterowie spacerują ulicami, czytają gazety, oglądają programy telewizyjne, wysyłają do siebie SMS-y. Wyposażeni są w sprzęt umożliwiający zbieranie informacji. Mają lupy, lunety, trąbki, które przystawiają do uszu, a nawet kilka par okularów, które jednocześnie zakładają na nos. Taki sposób przedstawienia sytuacji ma śmieszyć, ale też zmuszać do refleksji, czy przypadkiem i ja nie zaliczam się do tytułowych „wścibskich”.Miejsce akcji nie jest sprecyzowane. Nie wiemy, w jakim zakątku świata zdarzenia mają miejsce. Taki sposób wykreowania poetyckiego świata sugeruje czytelnikowi, że wścibskich ludzi jest bardzo wielu i mogą nas oni otaczać w każdym miejscu i w każdej sytuacji. Historie ciekawskich bohaterów są na wskroś zabawne. Dominuje tu karykaturalne przedstawienie postaci, co wymiar dosłowny uzyskuje w tekście „Finał”. Wszyscy bohaterowie – od wnucząt począwszy, przez sąsiadów, nianię i dziadków, a na zwierzętach skończywsz

W tej chwili widzisz 50% opracowania

Recenzja książki

Dorota Gellner jest czarodziejką słowa. Swoje literackie sztuczki prezentowała już niejednokrotnie. Nie tylko najmłodszych oczarowała tomikami: „Czekoladki dla sąsiadki”, „Roztrzepana sprzątaczka” i „Duszki, stworki i potworki”. Wszystkie one łączy patrzenie na świat z dystansem, kreatywne wykorzystanie języka i duża dawka poczucia humoru. Nie inaczej jest w zbiorze „Wścibscy”. Rewelacyjnym, bo o czymś nieprzyjemnym mówi tak, że się śmiejemy z poczynań bohaterów i myślimy o własnych zachowaniach jednocześnie. Myślimy o sobie intensywnie i śmiejemy się do łez.
Czytelnik w zbiorze „Wścibscy” otrzymuje siedemnaście krótkich historyjek, które w pewnym sensie przypominają oświeceniowe bajki. Ciotka, dziadek, wnuczęta oraz – przede wszystkim – niania, aby wiedzieć wszystko o wszystkich potrafią przekroczyć granice absurdu. Chodzą na szczudłach, udają lustrzane odbicie, wyskakują z telewizora, przeskakują mury. Interesuje ich to, co bliskie i to co dalekie. Stąd przykładają ucho do ściany, używają trąbki, zaglądają przez dziurki o

W tej chwili widzisz 50% opracowania

Streszczenie szczegółowe

TRZY LUNETY ZZA GAZETY
Niania skryła się za gazetą i przez trzy lunety jednocześnie obserwuje świat. Nagle zauważa sąsiada z wózkiem. Bez namysłu postanawia za nim iść. Dogania sąsiada i zagląda do wózka. Zadaje serię pytań. Dotyczą one tego, co zjadło dziecko. Komentuje też wygląd malucha i wystający z jego buzi jeden ząbek. Wścibska kobieta stwierdza, że maluch podobny jest do pradziadka. Gdy się niania zbytnio nad nim nachyliła, brzdąc ugryzł ją w nos. Jedynym zębem.
Z TRĄBKĄ W UCHU NA PODSŁUCHU
Dziadek, jak to zwykle bywa, zaczyna dzień od podsłuchiwania sąsiadów. Pomocna jest w tym trąbka, którą trzyma przy uchu. Przyłożył ją do ściany. A tu cisza. Nasłuchuje dalej. Nadal nic. Postanowił zatem przyłożyć do ściany ucho. Gdy nadal panowała głucha cisza, poirytowany staruszek zaczął krzyczeć do sąsiadów, aby się odezwali. Wówczas zza ściany dobiegły go głosy: „Aleśmy cię przyłapali!”. Na końcu okazało się jeszcze, że ściana była świeżo malowana. Ot, taka nauczka.
BURA KREATURA
Pies, siedząc w budzie, podgląda przez lunetę kota. Patrzy, jak się budzi i przeciąga. Zauważa, jak drapie się po grzbiecie. Przypuszcza, że coś tam złapał. Nazywa go „kreaturą” i jest przekonany, że coś kombinuje. Nagle kot patrzy w jego stronę i puka się ogonem w czoło. Po chwili pies dostaje SMS-a. Z jej treści wynika, że powinien zająć się raczej pilnowaniem własnej miski, która leży w trawie przewrócona, a karmę z niej wyjadła wrona.
NIANIA NIE DO POZNANIA
Niania postanowiła się zmienić. Już nie nosi koka. Zdecydowała się na nową fryzurę – loki. To peruka. Kobieta przemieszcza się na szczudłach, a na nosie ma okulary. Idzie ulicą, ale nikt jej nie poznaje. Teraz ze swobodą może zaglądać do mieszkań sąsiadów nawet na drugim piętrze. Gdy zdecydowała się zapuścić żurawia do jednego z nich, jego właściciel wpadł w panikę. Nazwał ją „wielkoludem” i przytrzasnął jej nos. Utwór kończy puenta: „Nie wypada wścibiać nosa do sąsiada!”.
WREDNE RÓŻE I WRZASK NA MURZE
W ogrodzie u sąsiada trwa przyjęcie. Słychać zachwycone głosy: „Pycha! Pycha!!!”. Dlatego wścibska babcia postanawia podejrzeć, co dzieje się za murem. Zakłada kapcie, bierze lornetkę i rozpoczyna wspinaczkę na mur. Nagle słychać wrzask. Wszyscy patrzą, a tu babcia tkwi uwięziona w pnączach róż. Goście musieli odłożyć na później zajadanie się pachnącymi kotletami i pomóc wścibskiej staruszce. Pęsetami z jej ciała trzeba było wyjmować kolce.
AFERA Z POWODU SERA
Kot z kamerą w łapie siedzi na kanapie i nagrywa myszkę, jak ta wyjada z psiej miski ser. Chce w ten sposób oczyścić się z podejrzeń, że to on stoi za znikaniem tego smakołyku. Tymczasem mysz zauważa obiektyw i zaczyna się zastanawiać, czy gra w jakiejś reklamie. Czuje się jak gwiazda filmowa i wyszczerza zęby. Okazuje się, że są one nieumyte.
WNUCZKA I NAUCZKA
Wnuczka nie może powstrzymać ciekawości i podsłuchuje sąsiadkę, u której są goście. Ucho przystawia do szpary w drzwiach. Dziadek, widząc to, upomina dziewczynkę, że przeziębi ucho. Ona jednak go nie posłuchała. Gdy staruszek wracał z zakupami, niechcący przytrzasnął wścibskiej wnuczce ucho. Długotrwałe przebywanie w przeciągu poskutkowało tym, że wnuczka musiała spać w nausznikach.
ZAJADANIE NA EKRANIE
Czas obiadu. U sąsiadów cała rodzina zasiadła do stołu. Tata soli zupę i kątem oka patrzy w telewizor. Nagle z ekranu wyłania się niania i kłania się gospodarzowi. Wszyscy są oburzeni. Ojciec protestuje, że nie po to płaci abonament, aby oglądać wścibskich. Dzieci piszczą. Chcą wyłączyć telewizor. Niania stwierdza, że nie da się przełączyć, bo ma zamiar się przyłączyć i chciałaby skosztować choćby o sałatki z pora. Członkowie rodziny wrzucają sałatkę do telewizora. Wścibski i nieoczekiwany gość zjada ją ze smakiem, a następnie „się sama wyłączyła”.
DO PÓŁNOCY BEZ POMOCY
Kuzyn cierpiący na nagłe bóle krzyża wpół zgięty patrzy nieustannie przez dziurkę od klucza. Kogo lub co obserwuję? Sam tego nie wie. Ma nadzieję, że coś niebawem się wydarzy. Tymczasem sąsiad skarży się, że przez jego złe nawyki nie może zamknąć drzwi. Kuzyn nie reaguje. Przegania nawet sąsiada, który mu zasłaniał widok. W porze obiadu do oka wścibskiego mężczyzny wleciała mucha. Próbował się wyprostować, ale dolegliwości dały o sobie znać. W nienaturalnej pozycji musiał trwać do północy, czekając na pomoc.
OKULARY I ZŁE ZAMIARY
Wścibsk

W tej chwili widzisz 50% opracowania
Baner-og-lny-724x146-min

Sprawdź pozostałe wypracowania:

Język polski:

Geografia: