Świętoszek - Świętoszek – Molier – Streszczenie szczegółowe

„Świętoszek” to dramat literacki, sztuka teatralna, komedia. Został napisany przez Moliera, a właściwie Jeana Baptiste Poquelina w 1661 roku w Paryżu, w języku francuskim. Tytuł oryginału to „Le Tartuffe ou l’Imposteur”. Tłumaczami na język polski byli Tadeusz Boy-Żeleński oraz Kazimierz Zalewski. Sztuka ta po raz pierwszy została wystawiona 12 maja 1664 roku w ogrodach Wersalu, z okazji wielkiego otwarcia pałacu i ogrodów wersalskich po remoncie.

„Świętoszek” swoją sławę zawdzięcza nie tylko walorom artystycznym. Z jej pojawieniem się w XVII wiecznej Francji wiązało się wiele kontrowersji. Mimo dobrych relacji pisarza z ówczesnym młodym królem Ludwikiem XIV, zakazano wystawiania sztuki na okres pięciu lat, co dla Moliera było dotkliwe nie tylko ze względów osobistych, ale też (a może nawet przede wszystkim) ze względów finansowych – żył z tego, że wystawiano jego sztuki.

Kontrowersyjne było przede wszystkim pokazanie i wykpienie hipokryzji religijnej. W odwecie paryski arcybiskup nałożył klątwą każdego, kto odważyłby się oglądać lub czytać „Świętoszka”.

Ale skupmy się na samej sztuce.

Tak jak już wspominałam, „Świętoszek” jest komedią, która doskonale wpisuje się w nurt klasycystyczny. Molier czerpał wzorce z antyku, stawiał rozum nad uczuciami i emocjami. Jego komedię (oprócz „Świętoszka” był to między innymi „Skąpiec”) zawierają wątki moralizatorskie, krytykują pewne zachowania poprzez sceny komiczne. W jego komediach brakuje szeroko zarysowanego tła, czyli nie ma w nich, albo są w niewielkiej ilości ukazane wydarzenia polityczne, wydarzenia historyczne, czy też sytuacje gospodarcze. Dużo mamy za to wydarzeń bezpośrednio tworzących akcję.

Akcja „Świętoszka” dzieje się w drugiej połowie XVII wieku, czyli w tych samych czasach, w których Molier pisał swoje dzieło. Cała akcja dzieje się w Paryżu, a dokładniej w domu Orgona, jednego z bohaterów tego dramatu.

Komedia ta charakteryzuje się (na wzór anyczny) tylko jednym wątkiem. Jest nim pokazanie prawdziwej twarzy tytułowego świętoszka, czyli Tartuffe’a oraz obnażenie łatwowierności Orgona.

W komedii występuje 11 postaci, kilka innych jest wspomnianych.

Pierwszą postacią, którą chciałabym Wam przybliżyć będzie Orgon. Pan domu, właściciel „miejsca akcji”. Jest on zakłamany, naiwny, zachowuje się w sposób okrutny i niesprawiedliwy. Jego oponentem jest makiawelistyczny Tartuffle, czyli Świętoszek – postać tytułowa. Osobiście pojawia się dopiero w trzecim akcie jako gość w domu Orgona, jednak zarówno w pierwszym, jak i w drugim poznajemy go z opisów. Na początku przedstawiony jest jako pobożny, zdrowy i silny mężczyzna, jednak z każdą kolejną sceną poznajemy jego niesmaczne zachowanie. Jest uosobieniem najgorszych cech.

Oprócz nich, w sztuce, występują (w kolejności alfabetycznej):
– Danis (syn Orgona, szybko odkrywa prawdziwą twarz Świętoszka, lecz ojciec mu nie wierzy, w wyniku czego Danis jest zmuszony opuścić swój dom – jako wyrzucony i wydziedziczony syn).
– Doryna (służąca, typowa postać komiczna, od początku jest przeciwna Tartuffe’owi, nie boi się mu sprzeciwiać).
– Elmira (druga żona Orgona. Nie jest matką jego dzieci, jednak wstawia się za nimi i dobrze je traktuje. To dzięki niej jej mąż „otwiera oczy”).
– Kleant (szwagier Orgona, jest postacią przedstawioną jako „ten mądry”. Jest dobrym strategiem, dobrym mówcą. Na początku jest nastawiony neutralnie do Świętoszka, jednak szybko zauważa rzeczy w jego zachowaniu, które go niepokoją. Ostudza on agresję innych postaci).
– Marianna (córka Orgona z pierwszego małżeństwa, jest dzieckiem „idealnym” według ówczesnych standardów: cicha, spokojna, posłuszna, nie ma własnej woli, we wszystkim podporządkowuje się ojcu i babce, nawet jeśli się z czymś nie zgadza woli milczeć).
– Oficer gwardii (występuje jedynie w ostatnim akcie, jest postacią, zabiegiem literackim pozwalającym na szybki zwrot akcji – przysyła go książę po to, aby aresztować Tartuffe’a, mimo, że wszyscy myślą, że „złapany” będzie Orgon.
-Pan Zgoda (woźny trybunału, czyli osoba ogłaszająca wyroki. Podobnie jak Tartuffe jest fałszywie pobożny oraz bezwzględny, udaje przesadną łaskawość i gra na emocjach innych.
-Pani Pernelle (matka Orgona i babka Marianny i Damisa. Podobnie jak jej syn jest gwałtowna i naiwna. Najdłużej ze wszystkich broni Tartuffe’a. Występuje jedynie na początku i na końcu dramatu.
-Walery (narzeczony Marianny, jest zakochany w dziewczynie)

Jak już pewnie zauważyliście, postacie w „Świętoszku dzielą się na dwie grupy:
– na „świętoszków”: fałszywie pobożnych obłudników, do nich zaliczamy Tartuffe’a, Orgona Panią Pernelle, Pana Zgodę.
– na osoby uczciwe i prawe, które potępiają hipokryzję – cała reszta.

Molier, dzięki tak wyraźnemu podziałowi, napiętnowuje ostentacyjne przestrzeganie przepisów (zarówno świeckich, państwowych, jak i religijnych), które jest czynione tylko na pokaz.

Pozwolę sobie teraz streścić sztukę.

W pierwszym akcie poznajemy domowników. Pani Pernelle obraża każdą osobę, która stanie jej na drodze (między innymi do Doryny: „Ty jesteś w służbie nieprętka, lecz za to mocna w gębie i impertynentka”, do Damisa: „Ty jesteś głuptas!”, do Elmiry: „ty też synowo, bez wszelkiej obrazy przyjm mojej co najżywszej nagany wyrazy […] jesteś płocha, rozrzutna -to wprost w oczy rani”), zarzuca innym, że jej nie szanują („Gdzie każdy waży lekce głos sędziwej matki, gdzie nikomu nic nie szanuje ni w czynach, ni w mowie”). Wychwala za to pod niebiosa pana Tartuffe’a („jest zacnym człowiekiem, godnym czci prawdziwej). Wszyscy próbują jej udowodnić, że „Świętoszek” wcale nie jest taki święty (Doryna: „Przed panią on świętego udaje niby to, a jest mogłabym przysiąc, czystym hipokrytą”). Gdy babka opuściła zgromadzonych, służąca pozwana sobie podzielić się swoją obserwacją – zachwytem Orgona nad Tartuffe’em („teraz, odkąd Tartuffe’em swoim przejął się cały od tego czasu chodzi niby ogłupiały: nazywa go bratem, miłuje go bardziej niż własną matkę, przy nim żoną, dziećmi gardzi”).

Jakiś czas później Orgon powrócił do domu, w progu pyta służącą Dorynę jak się sprawy pod jego nieobecność miały. Dziewczyna z smutkiem opowiada o chorobie pani, co Orgon kwituje tylko krótkim pytaniem o Tartuffe’a. Gdy Doryna mówi z pełną szczerością, że tamtemu powodzi się dobrze, pan domu stwierdza, że że jego gość to biedaczek. Powyższa wymiana zdań powtarza się parokrotnie, zawsze podczas powyższego scenariusza. Zła na obojętność swojego pracodawcy, służąca kwituje go prostym i ironicznym „Teraz śpieszę do pani: niech się biedna dowie, z jaką pan troskliwością pytał o jej zdrowie!”. W kolejnych scenach Orgon próbuje udowodnić kolejnym osobą nienaganność i wzorowość Tartuffe’a, jednak udaje mu się tylko pogłębić w innych wrażenie, że gość jest fałszywie pobożny i niesporawiedliwy. Pierwszy akty kończy się rozmową Orgona z Kleantem. Podmiotem ich dyskusji najpierw jest Świętoszek, a następnie Marianna i Walery, a dokładniej rzecz biorąc ich odwlekany przez Orgona ślub. Daje on wymijające odpowiedzi na temat terminu oraz samej uroczystości i sugeruje, że wcale mu się pomysł narzeczeństwa nie podoba. Kleant postanawia ostrzec Walerego.

Akt drugi rozpoczyna się rozmową Orgona z jego córką Marianną. Ojciec wzywa ją do siebie, wiele razy podkreślając jak ceni jej uległość („Uległość – oto dziecka największa ozdoba”). Po chwili zaczyna ją namawiać do małżeństwa z Tartuffe’em. Widać, że dziewczynie pomysł delikatnie mówiąc nie przypadł do gustu, jednak ojciec jest stanowczy. Podsłuchująca rozmowę Doryna otwarcie sprzeciwia się swojemu pracodawcy i trzyma stronę dziewczyny oraz jej dawnego narzeczonego Walerego. Jako argument za ślubem jest podana informacja, że Tartuffe jest z szlacheckiego rodu, acz stracił majątek, który dzięki staraniom i wstawiennictwu Orgona ma odzyskać. Walery jest zaś przedstawiony jako karciarz i libertyn („Dałem wprawdzie poprzednio słowo Waleremu, lecz słyszę, że to karciarz, a któż mi odpowie jakie ten panicz ma figielki w głowie. Libertyn – nikt w kościele nigdy go nie zoczy”). Orgon podjął decyzje i jest pewien, że nic jej nie zmieni („Słowem, dla córki prawem są ojcowskie chęci. I wkrótce rychły związek wybór ten uświęci”). Gdy Orgon opuścił towarzystwo dwóch młodych kobiet Doryna zaczyna przekonywać Mariannę, że ta powinna bronić własnego zdania, jednak córka Orgona boi się rozgniewać ojca, boi się go i jest uległa, jednocześnie jednak wyznaje swoją ogromną miłość do Walerego (Doryna: „Zatem panna go kocha?” Marianna: „Nie można goręcej”). Wierzy również w to, że chłopak ją kocha, a ich największsym marzeniem jest ich ślub. Marianna jest gotowa zabić się, jeżeli ojciec zaprowadzi ją siłą przed ołtarz do Tartuffe’a („Gdy mnie doń zmuszą, raczej zginę z własnej ręki”). Doryna sobie z niej kpi i krytykuje jej bierną postawę, jednak Marianna się broni tłumacząc, że nie może sobie pozwolić na zgorszenie, jakie mogłoby zapanować gdyby zhańbiła rodzinę swoim nieposłuszeństwem. Po dłuższej rozmowie Doryna decyduje się pomóc Mariannie w tym celu, w kolejnej scenie wybiera się do Walerego. Opowiada mu o pomyśle Orgona, ale nie zdradza mu, co o pomyśle myśli Marianna. Doprowadza do tego, że narzeczeni zarzucają sobie nawzajem niestałość, jednak plan okazał się skuteczny. Walery chcąc wzbudzić zazdrość dziewczyny doprowadza do tego, że ta zgadza się dokonać intrygi w wykonaniu Doryny.

W akcie trzecim po raz pierwszy Tartuffe pojawia się osobiście. Już pierwszym swoim zdaniem wzbudza wielką niechęć – zarówno u czytelników/słuchaczy, jak i u przysłuchującej się Dorynie. Ta ma plan! Odradza Damisowi szybką zemstę i obiecuje sama zająć się problemem. Wmawia Tartuffe’owi, że Pani domu, Elmira nalega na szybie spotkanie, gdy ten się na nie udaje, bezwstydnie zaleca się do niej i ją podrywa, mimo, że jest w gościnie i łasce jej męża. Zachowuje się wobec niej wielce niestosownie („Co pan tu z tą ręką?!”), Elmira odkrywa jakie jest jego prawdziwe oblicze, próbuje się od niego uwolnić („Niechże mnie pan zostawi”), zaczyna nawet grozić Świętoszkowi („Jeżeli powtórzę mężowi to czułe wyznanie, i czy on, ostrzeżony w tak nagłej potrzebie, nie zmniejszy tej przyjaźni, jaką ma dla ciebie?”). W zamian za nieujawnienie tej informacji, żąda, aby Tartuffe poparł przyśpieszenie ślubu Marianny z Walerym. W tym momencie na scenę wkracza Damis, który, jak się okazuje, podsłuchiwał wcześniejszą wymianę zdań i jest gotowy powtórzyć ją ojcu. Jak postanowił, tak zrobił, jednak Tartuffe wymknął się sprawiedliwości pokazując fałszywą skruchę, fałszywą pokorę i zwalającwinę na Damisa. Orgon jest wściekły na syna, wydziedzicza go i skazuje na wygnanie. Tartuffe w tym czasie z wprawą manipuluje Orgonem oraz podważa wiarygodność Elmiry.

W przedostatnim akcie czwartym możemy zaobserwować ogromną mądrość i rozwagę Kleanta, którą pokazuje w rozmowie z Tartuffe’em, gdy próbuje przywołać go do porządku. Na niewiele się to jednak zdaje, gdyż ten drugi znowu wymiguje się fałszywą pobożnością i koniecznością załatwienia nabożnej sprawy. W kolejnej scenie Doryna próbuje ze wszystkich sił przekonać Kleanta, żeby ten odwiódł Orgona od pomysłu zamążpójścia jego córki, jednak nic tego nie wymyka, Orgon dalej wierzy, że małżeństwo pod przymusem jest najlepszym rozwiązaniem dla niego, dla jego córki, dla jego rodziny. Nawet jego żona nie jest w stanie go przekonać do zmiany zdania. Jednak Elmira jest bardzo sprytna, zaplanowała swoją własną intrygę i bardzo chciała, żeby jej mąż na własne oczy obnażył kłamstwa swojego gościa. Orgon miał chować się pod stołem i przysłuchiwać rozmowie Elmiry z Tartuffe’em. To właśnie ta scena jest uważana za jedną z najdoskonalszych scen z historii teatru, między innymi to dzięki niej sztuka ta jest znana na całym „kulturo-europejskim” świecie. Gdy Elwira i Tartuffe są razem w zamkniętym pomieszczeniu, ta pierwsza udaje, że odwzajemnia uczucia Francuza, jednak on żąda dowodów miłości. Po krótkiej wymianie zdań, Tartuffe stwierdza, że Orgon to „człowiek stworzony, by go za nis wodzić”. Te słowa kończą ich „potajemną” schadzkę. Po chwili, gdy Orgon i Elmira zosają sami następuje podsumowanie poprzednich scen. Orgon poznał prawdziwą naturę swojego, już byłego, przyjaciela, jednak Elmira każe mu udawać, że dalej nic nie wie. Nie daje się jednak utrzymać szalejących emocji Orgona na długo. Ten przy pierwszej okazji obnaża prawdziwą naurę Tartuffe’a.

Ostatni akt, piąty jest chyba najdłuższym w całej sztuce. Na samym początku odkrywamy straszną tajemnice! Orgon powierzył zdradzieckiemu kompanowi szkatułkę, w której znajdowały się obciążające go dokumenty i materiały. To jest moment, kiedy na światło dzienne wychodzi dwulicowość Orgona, okazuje się, że ma on sporo na sumieniu. Kleant poucza Orgona o prawdziwej uczciwości i pobożności. Gdy tylko Damis dowiaduje się o problemach ojca, natychmiast wraca z wygniania. Jest gotowy, nawet od razu, pomścić krzywdy, jakie Tartuffe wyrządził jego ojcu. W scenie trzeciej dochodzi do komicznej sytuacji, kiedy to Orgon próbuje przekonać do prawdy swoją matkę – mimo, tego, że jeszcze nie tak dawno, sam był najzagorzalszym obrońcą mężczyzny. Staje się przez to pośmiewiskiem dla Doryny. W tym momencie na scene wkracza Pan Zgoda, woźny sądowy, który przyszedł ogłosić wyrok – zajcie komornicze domu i obowiązek opuszczenia go przez łaskawców. Okazuje się, że Orgon przekazał w ramach darowizny akt własności domu i całego bogactwa Tartuffe’owi. Pan Zgoda wykazuje fałszywą wielkoduszność, kiedy pozwala zostać mieszkańcom posiadłości do rana, jednak jednocześnie wyśmiewa ich. Bohaterowie radzą co teraz mają uczynić, Orgon postanawia uciec, Walery bardzo w tym mu pomaga – użycza swojego powozu, pożycza pieniądze. Również Kleant okazuje się pomocny, jednak Tartuffe zatrzymuje uciekiniera. Jest to dla niego zgubne, aresztuje go oficer gwardii, mimo, że wszyscy się spodziewają aresztowania Orgona. Jest to charakterystyczne zakończenie dramatu molierowskiego – sztuczne, nieprawdopodobne. Ma ono na celu uwikłanie tragicznego wątku w luźne ramy komediowe. Całość kończy się pouczającymi, wręcz umoralniającymi monologami Kleanta oraz Orgona.

Cała sztuka bardzo mi się podobała – przygotowując się do napisania tego wypracowania przeczytałam ją po raz pierwszy w życiu. Mam również w planach obejrzeć ją na deskach jakiegoś teatru. Warto pamiętać, że „Świętoszek” powstał z myślą o tym, żeby go oglądać, a nie czytać. W kolejnych dniach sięgnę do innych książek Moliera – „Skąpca”, „Szkoły Mężów”, „Szkoły Żon”, „Don Juana”, czy też „Chorego z urojenia” lub „Mieszczanina Szlachcicem”. Większość jego twórczości zapisała się na dobre w naszej kulturze, a on sam jest postacią niebanalną – warto zgłębić jego życiorys.

Dziękuje za zapoznanie się z moim wypracowaniem, mam nadzieję, że przyjemnie spędziliście czas, czytając je, pamiętajcie, że „Świętoszek” jest jedną z lektur, które obowiązują na maturze, a które powinniśmy przeczytać będąc w liceum. Jest to jedna z tych „prostszych” i krótszych lektur – jeden wieczór wystarczy, żeby się z nią zapoznać w sposób wystarczający.

Cała szkoła w Twojej kieszeni

Sprawdź pozostałe wypracowania:

Język polski:

Geografia:

Ads Blocker Image Powered by Code Help Pro

Wykryto AdBlocka

Wykryto oprogramowanie od blokowania reklam. Aby korzystać z serwisu, prosimy o wyłączenie go.