Wieża - Wieża – Gustaw Herling-Grudziński – Streszczenie krótkie

Pewien żołnierz latem 1945 roku, po kampanii włoskiej, a w trakcie misji w Mediolanie, poprosił o urlop. Chciał go spędzić w jakiejś wsi w Piemoncie. Od znajomego dostał klucz do domku u stóp Przedalp. Dawno już tam nikt nie mieszkał (ostatnio emerytowany nauczyciel, który pod koniec wojny tam zmarł). Dom stał na uboczu, ale łączyła go z wsią ścieżka. Ogródek był wcześniej zadbany, ale parkan zaczął porastać bluszcz i dzikie wino. Mężczyzna wybrał sobie pokój od frontu, z którego roztaczał się widok na dolinę. Był on duży i wygodny, ale ciemny, wilgotny i zaniedbany. Zniszczone meble pokrywały kurz i pajęczyny. Wśród wiszących na ścianach obrazów uwagę żołnierza zwrócił ten przedstawiający kwadratową wieżę otoczoną wysokim kamiennym murem. Na stole znalazł książeczkę zatytułowaną „Le Lepreux de la cite d’Aoste” („Trędowaty z miasta Aosty”), której autorem był Francois-Xavier de Maistre.Jej autor opisywał dwie wieże. Jedną z nich nazywano Bramafan, czyli Krzyk Głodu, co miało związek z legendą o zamurowanej w niej przez zazdrosnego męża żywcem i zagłodzonej na śmierć księżniczce. Druga – kwadratowa – była Wieżą Strachu, ponieważ miały w niej mieszkać duchy i zjawy. W 1782 roku, po odremontowaniu i dobudowaniu wysokiego muru, stała się ona miejscem pobytu trędowatego. Ten młody człowiek, odizolowany od społeczeństwa, widywał tylko księdza i mężczyznę przynoszącego jedzenie. Dostał do swojego nowego domu trochę mebli i sprzęt ogrodniczy. W 1797 roku de Maistre przebywał w pobliżu i, zaciekawiony, wszedł do ogrodu trędowatego przez niedomkniętą furtkę. Rozmawiał z nim przez chwilę o jego życiu. Mówiono na niego Lebbroso (trędowaty). Hodował kwiaty, których nigdy nie dotykał, by nie narażać przychodzących po nie gości. Szczególnie lubił wizyty dzieci. Przyglądał im się z wieży, gdy bawiły się w ogrodzie. Wchodził też na mur i przyglądał się łąkom, polom, ludziom ze wsi. Był bardzo samotny. Rodziców stracił w dzieciństwie, a siostrę przed dwoma laty. Ta mieszkała z nim przez pięć lat w wieży. Też była chora. Trędowaty znajdował sobie zajęcia, by pokonać samotność. Pracował w ogrodzie, przy wyplataniu mat i koszyków, szył też ubrania dla siebie. Pozwalał błądzić swoim myślom. Przede wszystkim jednak modlił się. Ukojenie przynosiła mu myśl o losie Chrystusa. Swoje cierpienie widział podobnie. Nie był jednak w pełni pogodzony ze swoim życiem. Czasem opuszczał swoją samotnię i błąkał się po polach i lasach. Unikał ludzi, krył się. Jednocześnie pragnął bliskości – pragnął drugiego człowieka. Tulił drzewa i błagał Boga, by któreś z nich stało się jego przyjacielem. Lebbroso cierpiał fizycznie i psychicznie. Choroba regularnie dawała się we znaki – czuł ból. Cierpiał też na bezsenność. Miewał majaki. Bał się, że popada w obłęd. Gdy opowiadał o tym wszystkim de Maistre’owi, ten zbliżył się do niego i niemal dotknął jego ręki. Takiej przyjemności trędowaty nie zaznał do tej pory. Ale nie pozwolił gościowi na narażanie się. Opowiedział nieco więcej o swojej siostrze. Przebywali w wieży razem, ale nie widywali się, nie patrzyli na siebie. Brat oszczędzał dziewczynie widoku swojej twarzy. Nie chciał jej odbierać nadziei na wyzdrowienie i opuszczenie samotni, zwłaszcza, że u niej trąd dotknął tylko część ciała. Lebbroso czuł jej obecność, słyszał kroki, modlitwy, widział ślady codziennego funkcjonowania. Była jego wsparciem duchowym. Po jej śmierci popadł w otępienie. Niedługo potem kolejne zdarzenie go załamało. Gdy siostra żyła, przybłąkał się do nich mały kundel. Zajęli się nim, nadali mu imię Miracolo. Pies czasem znikał i biegał po uliczkach miasta, ale zawsze wracał. Już po śmierci dziewczyny mieszkańcy uznali psa za niebezpiecznego, bo mógł przenieść chorobę, i zabili zwierzę, rzucając w nie kamieniami. Cierpienie trędowatego było nieopisane. Tego samego dnia wieczorem dostrzegł zakochaną parę. Nie mógł pogodzić się z taką niesprawiedliwością świata. Chciał umrzeć, podpalić wieżę, zakończyć swoje męki. Wszedł do pokoju siostry i w Biblii znalazł list od niej. Przeczytał, że nawet po śmierci będzie się nim opiekować i wyprosi u Boga, by Ten dał bratu siłę do przetrwania. Lebbroso czytał „Księgę Hioba” przez całą noc i stopniowo się uspokajał. Na zakończenie trędowaty życzył de Maistre’owi, by nigdy nie zaznał samotności. A na jego pytanie, czy nie mogliby do siebie pisywać listów, odparł, że nie może żyć złudzeniami. W wieży jest tylko on i Bóg.Żołnierz odpoczywał i cieszył się odosobnieniem. Czasem wybierał się na długie wędrówki, niekiedy zachodził do tawerny. Stale wracał do książeczki o Lebbroso. Przypominał sobie wtedy o legendzie o pielgrzymie świętokrzyskim. Kamienna figura pielgrzyma miała rzekomo przesuwać się co roku o jedno ziarenko maku, a gdy dojdzie na szczyt Świętego Krzyża, nastąpi koniec świata. Jego twarz jest bezkształtna i przypomina zniekształconą twarz trędowatego. Losy obu postaci też mają wiele wspólnego – skłaniają do rozważań o nadziei i beznadziejności oraz o samotności i końcu wszystkiego.Żołnierz uważał, że ostatni mieszkaniec domku często czytał książeczkę o trędowatym, bo dawała mu pocieszenie. Ale gdy znalazł notes nauczyciela, zmienił zdanie. Notatki wskazywały na głębsze zainteresowanie tematem – były to informacje historyczne, medyczne, rozważania filozoficzne, nawiązania biblijne. Szczególnie zainteresowało go pytanie zapisane przez nauczyciela na marginesie opowieści de Meistre’a przy fragmencie o wahaniu Lebbroso po propozycji pisywania listów. Trudno było zrozumieć intencje autora zapisków. Żołnierz postanowił odwiedzić wieżę trędowatego (mieszkańcy Aosty nie umieli wskazać drogi). Zrobiła na nim ogromne wrażenie. Miał on poczucie, że za murami mocno zarośniętej i popadającej w ruinę budowli wciąż skrywa się nasłuchujący odgłosów życia Lebbroso. Następnego dnia wszedł do wieży – próbował odkryć ślady dawnych mieszkańców. W izdebce siostry trędowatego zobaczył krzyż z kutą w żelazie figurą Chrystusa. Faktura materiału spowodowała, że jego ciało wyglądało jak owrzodzone.Odpoczywający w Aoście żołnierz odkrył część prawdy o nauczycielu z domku. Nie zmarł sam, a zupełnie sam. Ta różnica miała znaczenie. Był Sycylijczykiem, nauczycielem. W trzęsieniu ziemi w Messynie stracił żonę i troje dzieci. Miał nieudaną próbę samobójczą. Przeszedł na wcześniejszą emeryturę. Kupił domek. Przez sześć lat rzadko pojawiał się w miasteczku. Księdzu powiedział, że żyje, bo nie może umrzeć. W 1944 roku Niemcy przyszli po mężczyzn do pracy w III Rzeszy. Ci zostali ostrzeżeni i uciekli. Ogłoszono więc, że jeśli nie znajdzie się w wiosce choć jeden mężczyzna, zapłaci za to życiem proboszcz. Na plac przywieziono nauczyciela (trudno powiedzieć, jak Niemcy się o nim dowiedzieli). Gdy zrozumiał sytuację, zaczął powtarzać, że nie jest stąd i że nie jest odpowiedzialny za ucieczkę mężczyzn. Żebrał o życie. Niemcy zastrzelili księdza. Nauczyciel ruszył do domu. Za nim szedł tłum kobiet i dzieci. Następnego dnia znaleziono nauczyciela martwego.Żołnierz próbował opisać historię trędowatego, ale wiedział, że nie umie oddać prawdziwej samotności. Starał się poznać okoliczności śmierci Lebbroso, ale odkrył jedynie dwie wersje – o samozagłodzeniu i o ukamienowaniu przez mieszkańców. Wyobrażał sobie natomiast, że jako pielgrzym dociera on na szczyt Świętego Krzyża, wydaje okrzyk triumfu i zaraz potem ginie wraz z całym światem.

Cała szkoła w Twojej kieszeni

Sprawdź pozostałe wypracowania:

Język polski:

Geografia:

Ads Blocker Image Powered by Code Help Pro

Wykryto AdBlocka

Wykryto oprogramowanie od blokowania reklam. Aby korzystać z serwisu, prosimy o wyłączenie go.