Dziady cz. II i IV – Adam Mickiewicz – Streszczenie

„Dziady” to utwór Adama Mickiewicza. Odnosi się on do ludowego obyczaju, który polegał na oddaniu czci zmarłym. Całemu wydarzeniu przewodniczył Guślarz.
Cały obrzęd bardzo dokładnie opisany jest w II części utworu. Akcja rozgrywa się w ciemnej kaplicy na cmentarzu. Ludzie zbierają się w środku. Panuje ciemność. Oprócz tego, że jest noc, Guślarz nakazuje zasłonięcie wszystkich okien oraz zamknięcie drzwi. Potęguje to charakter grozy i tajemniczości całego wydarzenia.
Na początku wydarzenia Guślarz rytualnym zaklęciem wzywa duchy lekkie. Do tego spalana jest również garść kądzieli. Wypowiedzi mężczyzny podkreśla chór, który akcentuje ostatnie zdanie. Nagle nad głowami zebranych, pod sufitem, pojawiają się dwie postacie. Są to duchy aniołków – Józia i jego siostry Rózi. Jeden z nich opowiada historię. Mówi, że chcą do mamy. Teraz przebywają w raju i jest im tam bardzo dobrze, a nawet lepiej niż kiedyś na ziemi. Dostają wszystko, czego potrzebują i sami zapragną. Codziennie mogą bawić się inną zabawką. Za wszystko co zrobią, dostają nagrodę. Lecz mimo tych wszystkich dogodności bardzo się nudzą i dlatego nie mogą iść do nieba. Guślarz zadaje więc pytanie, czego w takim razie potrzebują. Proponuje im jedzenie oraz picie, np. ciasta, mleko. Aniołek natomiast odpowiada, że nie potrzebują nic z tych rzeczy. Są nieszczęśliwi poprzez nadmiar wszystkiego. Nigdy nie zaznali zła i trosk. Zawsze byli rozpieszczani, chwaleni, że robią wszystko we właściwy sposób. Chłopczyk śpiewał, skakał, biegał po polach i zbierał kwiatki dla siostry. Natomiast dziewczynka bawiła się lalkami. Proszą więc o dwa ziarenka gorczycy, co ma symbolizować gorycz. Mówią, że kto nigdy nie zaznał trosk i cierpienia na ziemi, ten nie może być w niebie. Chór powtarza tą kwestię w celu umocnienia jej przekazu. Prowadzący obrzęd daje ziarenka dzieciom i odwołuje je specjalnym zaklęciem.
Nastaje północ. Guślarz nawołuje, aby drzwi zostały zamknięte na kłódki. Następnie przechodzi do tak zwanej „klątwy ognia”, czyli spalania wódki, co ma na celu przywołanie duchów ciężkich. Wypowiadane są słowa przyzywające dane istoty. Nagle z zewnątrz słychać czyjś głos. Przed kaplicą stoi trupio blady, rozczochrany mężczyzna. Przedstawia się jako dawny właściciel wioski, w której rozgrywa się akcja. Zmarł trzy lata temu. Jego dusza nie może do końca opuścić ciała. Ogarnia go też wieczny głód, ponieważ wszystko co próbuje zjeść, od razu zabierają mu ptaki. Guślarz pyta go, czego w takim razie potrzebuje, aby się dostać do nieba. Widmo odpowiada, że mógłby pójść nawet do piekła. To by było dla niego mniej bolesne, niż jego obecna sytuacja. Prosi, aby jego poddani dali mu coś do jedzenia i picia. Następnie odzywa się chór ptaków nocnych, mówiąc, że prośby dziedzica nic nie dadzą. Pod postaciami ptaków kryją się dawni mieszkańcy wioski, którym mężczyzna w przeszłości nie pomógł w potrzebie. Najpierw swoją historie opowiada kruk. Kiedyś był mężczyzną, który pewnego dnia był tak głodny, że pragnął zerwać chociaż kilka jabłek z sadu dziedzica. Za swój czyn został wygoniony i poszczuty psami. Następnie kazano go tak pobić, że umarł z wycieńczenia. Potem wypowiada się sowa. Była ona wdową, wychowującą małe dziecko. W tamtym czasie panowała ostra zima, a kobieta nie miała gdzie się podziać, więc zwróciła się o pomoc do Złego Pana. Ten natomiast kazał słudze pozbyć się żebraczki. Wywleczono ją za włosy i wrzucono w śnieg, gdzie zamarzła razem z dzieckiem. Widmo mówi, że kto nigdy nie pomagał innym ludziom i nie stawiał się w ich sytuacji, temu oni potem też nie pomogą. Guślarz nie da rady mu pomóc w jego trudnej sytuacji, więc odwołuje go.
Przechodzimy do kolejnej części obrzędu, czyli „klątwy wianka”. Jak sama nazwa wskazuje, spalany jest wianek za zbóż. W ten sposób wzywane są duchy pośrednie. Pojawia się postać dziewczyny. Ubrana jest w białą sukienkę, na głowie ma wianek, a w ręce trzyma badylek. Obok niej znajdują się baranek oraz motylek. Zwierzęta te, są odzwierciedleniem jej charakteru. Zosia opowiada, że kiedyś mieszkała w tej wiosce. Była piękna i chłopcy ubiegali się o jej względy, jednak ona nie chciała żadnego z nich i na dodatek wyśmiewała ich uczucia. Zawsze bujała w obłokach i nie obchodziło ją to co dzieje się tu i teraz. Zajmowała się sprawami mało istotnymi, błahostkami. Nie potrafiła nikogo pokochać. Po śmierci unosi się między niebem, a ziemią. Nie może nigdzie polecieć z własnej woli, bo kieruje nią wiatr

Sprawdź również:

Dodaj komentarz jako pierwszy!