Granica – Zofia Nałkowska – Streszczenie szczegółowe

Bogutówna Justyna to córka wdowy, która była kucharką w dworach. Za sprawą pani Żanci Ziembiewiczowej, po śmierci matki otrzymała najpierw posadę ekspedientki, a później kasjerki w sklepie bławatnym Torucińskiego. Po kilku miesiącach zostawiła tę pracę na rzecz posady w cukierni u Chązowicza.

Zenon Ziembiewicz, syn Waleriana i Żanci Ziembiewiczów prowadził dobrze zorganizowane życie. Uchodził za spokojnego i przyzwoitego człowieka. Był pilnym uczniem w Paryżu, a do domu wracał tylko na święta i wakacje. Jego ojciec zarządzał majątkiem w Boleborzy, który należał do państwa Tczewskich. Mimo swojego szlacheckiego pochodzenia, dworkiem nie gospodarował umiejętnie. Sam wybuch wojny również w żaden sposób mu nie przeszkodził. Gościł u siebie oficerów z Rosji, Polski oraz Niemiec.

Zenon niechętnie wracał do domu, ponieważ w jego mniemaniu rodzice postępowali błędnie. Nie chciał w przyszłości być jak oni. Podczas jednego z powrotów do domu poznał panią Kolichowską i jej kamienicę. W jej mieszkaniu żyła również krewna Elżbieta Biecka. Wzbudziła ona zainteresowanie Zenona, mimo że była niegrzeczna oraz złośliwa.

Kolichowska zamężna była dwukrotnie. Jej pierwszy mąż Konstanty Wąbrowski, na krótko przed wybuchem wojny popełnił samobójstwo. Drugi mąż natomiast okazał się „ponurym erotomanem”. Nie pozwalał jej wychodzić z domu i bywać między ludźmi. Kolichowska jednak zawarła to małżeństwo z rozsądku. Po śmierci rejenta odziedziczyła bowiem pokaźną sumę pieniędzy i kamienice z ogrodem. Aby więcej zarabiać pani Cecylia przerobiła strych i piwnice na mieszkania. Pomieszczenia te zajmowała biedota, która przysparzała jej wiele kłopotów. Jeden mały lokal zajmowali Gołąbscy, drugi pani Posztraska – dawna przyjaciółka właścicielki kamienicy, dawniej wytworna i bogata dama, teraz zrujnowana żona alkoholika.

Zenon Ziembiewicz często odwiedzał mieszkanie pani Kolichowskiej, przychodząc do Elżbiety. Ona jednakże w tym czasie szalenie zakochana była w rotmistrzu Awaczewiczu. Spotykała go u nauczycielki języka francuskiego, panny Julii Wagner. Awaczewicz nie odwzajemniał jednak jej uczuć.

Kolichowska na ogół prowadziła życie samotne. Wyjątek stanowił jednak dzień jej imienin, czyli 22 listopada. Wtedy w jej mieszkaniu zjawiało się grono jej przyjaciółek. Jubilatka jednak z biegiem lat zauważyła jak nielitościwy jest czas. U niegdyś pięknych i młodych znajomych na twarzach pojawiły się zmarszczki i obwisła skóra. Były to już kobiety stare i schorowane, o czym dobrze wiedziała sama Kolichowska, która miała wielkie kompleksy na punkcie starości. Na imieninach kobiety przeważnie wspominały zmarłego męża Cecylii, opowiadały o wojnie, bolszewikach, służących. Pani Warkoniowa wspominała o Bogutowej, która kiedyś u niej pracowała, lecz została zwolniona, gdy okazało się, że jest w ciąży. Służyła ona potem u hrabiny Tczewskiej, gdzie jej córka Justyna bawiła się z dziećmi hrabiny. Wśród tłumu starszych pań krążyła również młodziutka Biecka, która zdała sobie sprawę, że będzie okrutna dla mężczyzn.

Ogrodu pani Kolichowskiej pilnował dozorca Ignacy i uwiązany na łańcuchu pies Fitek. Nie miał tam wstępu nikt prócz Cecylii Kolichowskiej i Elżbiety. Zatem, kiedy z ogrodu pod osłoną nocy ginęły owoce czy kwiaty właścicielka kamienicy urządzała awanturę.

Młoda Elżbieta uwielbiała przesiadywać w ogrodzie. Ze swojego okna widziała tylko biedotę, którą uważała nawet za inną rasę. Pewnego dnia przybywając na lekcję francuskiego, drzwi do mieszkania otwiera jej Awaczewicz. Jego propozycja dotycząca odprowadzenia Elżbiety do domu powoduje spór pomiędzy nim a korepetytorką. Stojąca za drzwiami Biecka ucieka rozumiejąc, dlaczego jej matka odeszła od ojca, a ciotka nie chciała pójść na pogrzeb męża.

Zenon Ziembiewicz poznaje Justynę Bogutównę po raz pierwszy w boleborzańskim ogrodzie, kiedy dziewczyna ma zaledwie 19 lat. Pojawienie się jej w Boleborzy wynikało ze zmiennych kolei losu jej matki Karoliny Bogutowej. Kiedy zaczęła chorować Tczewscy zwolnili ją i wtedy podjęła pracę w majątku Ziembiewiczów. Przez długi czas Zenon unikał Justyny, później jednak zmieniło się to.

Zenon spędzając wakacje w Boleborzy otrzymuje pewnego dnia list od swego przyjaciela Karola Wąbrowskiego. Z listu dowiaduje się, że Adela zmarła na gruźlicę. Dziewczyna szaleńczo zakochana w Zenonie, nie doświadczyła od niego odwzajemnionego uczucia.

Ziembiewicz natomiast obserwując związek rodziców nie mógł wyzbyć się nieprzyjemnego uczucia. Doświadczając w Paryżu nowych wrażeń, niech chciał być jak oni. Obrzydzał go erotyzm ojca i tolerancja matki co do jego zachowania. Od pewnego momentu Justyna stała się ulubienicą Zenona. Nawet jego matka chwaliła dziewczynę. Zanim wyjechał z Boleborzy zostali kochankami.

Zenon zwraca się do rodziców o pomoc finansową. Ci jednak nie mogąc go wspomóc odsyłają go do Czechlińskiego. Ziembiewicz więc udaje się do miasta na spotkanie z nim. Zobowiązał się on do pisania artykułów dla „Niwy”. Praca ta, mimo że nie odpowiadała jego przekonaniom miała być tymczasowa.

Jednocześnie przypadkowo spotyka Elżbietę Biecką. Nazajutrz udał się do kamienicy Kolichowskiej, gdzie Biecka opowiedziała mu o pogarszającym się stanie zdrowia ciotki i o obowiązkach jakie teraz wypełnia. Wspomniała również o nędznych sąsiadach „spod podłogi”. Wychodząc od Elżbiety zauważa Awaczewicza, który skręca w ulicę Staszica. Ziembiewicz jest przekonany, że idzie właśnie do Bieckiej.

Kolichowska była bardzo przywiązana do Elżbiety. Myślała jednak również o swoim synu, którego wiele lat temu oddała schorowanego do sanatorium. Tymczasem Karol (jej syn) nie chciał widzieć matki, ponieważ nie mógł wybaczyć jej drugiego małżeństwa.

Do Elżbiety coraz częściej zaczął przychodzić teraz Ziembiewicz. Opowiadał jej o Adeli i Justynie. Ona natomiast wyznała mu swoje dawne uczucie do Awaczewicza.

Wiosną matka Justyny strasznie się rozchorowała. Jej stan był tak ciężki, że musiała udać się na operację do miasta. Poprosiła więc panią Żancię o wypłatę należnych jej pieniędzy. Kobieta jednak nie jest w stanie wypłacić jej całej kwoty. Obiecuje, że resztę dośle jej w przyszłości. Bogutową do szpitala przywieziono jednak zbyt późno w związku z czym umiera. Jej córka Justyna znajduje schronienie u Jasi Gołąbskiej. Zamieszkuje ona w jednym łóżku z ostatnim pozostałym przy życiu dzieckiem Joasi, jej chorą matką i bratem. Pogrzeb Bogutowej odbywa się następnego dnia.

Zenon po powrocie do kraju zatrzymuje się w mieście. W ręce wpada mu gazeta, w której zamieszczone są jego artykuły. Jednocześnie niespodziewanie spotyka Justynę, która żali się mu i opowiada o śmierci matki. Zenon zabiera ją do hotelu, aby bliżej opowiedziała mu co się działo. Nie jest jednak na tyle odważny, aby powiedzieć jej, że jest w związku z Elżbietą. Między nim a Justyną dochodzi do zbliżenia. Zenon traktuje to jednak jako przelotny romans. Następnie Ziembiewicz udaje się do Czechlińskiego, który proponuje mu pracę jako redaktor naczelny „Niwy”. Nazajutrz udaje się również do Elżbiety, która wydaje się mu zupełnie inna.

Justyna udaje się po odbiór zaległych pieniędzy z boleborzy. Widzi się wtedy z Zenonem, który ma zamiar powiedzieć jej, że to ich ostatnie spotkanie. Dzieje się jednak zupełnie inaczej. Później mężczyzna udaje się do redakcji. Spotyka tam hrabinę Tczewską i księdza Czerlona z Chązebnej. Proszą oni, aby na łamach „Niwy” ukazał się artykuł „O istocie doświadczenia religijnego”. Dwa dni później redakcję odwiedza również hrabia Tczewski. Broni on młodej aktorki ostro skrytykowanej w gazecie redakcji. Wizyta ta odzwierciedla warunki panujące w Chązebnej.

Zenon zdaje sobie sprawę, że nie robi tego, co chciał. Spłacając dług z czasów paryskich, schlebia gustom Czechliński

Sprawdź również:

Dodaj komentarz jako pierwszy!