Rozwiąż dyktando

Gadu-Dyktando 2008

oto tej stay pyjaciele: podający się, za wicerabię zaywny zabanin, zawsze w trk; eksmaryna, ktry jako bosmanmat słył na krąownika i trałowca, a dziś nosi się, skromnie, ędogo – oraz podstaały playboy, ktry, oć jest płgły i niedowidzi, zaował wszake eśkość i epatje ekstrawaganckim pyodziewkiem. zyci z dawien dawna, zjedali się, na niemale reglarny cotytygodniowy balanga – czasem to było garden party, kiedy indziej barbece, nieraz zwykła bibka – na ogł w co teci czwartek, wpł do czwartej, do podszczycieńskiej nadleśniczwki, dokąd zmieali yo, wszyscy spoza granic wojewdztwa warmińsko-mazrskiego, a jeden a z clszczyzny. mona by było mniemać, e ta bądź co bądź ponadpłwieczna pyjaźń, scementowana ektolitrami piwa i kwintalami combrw i pieczeni, jest dla ni li tylko źrdłem niewyczerpanej frajdy. niestety, od niedawna wszystkie w ogle i dyspty, nawet na temat i obby: rybołwstwa i myślistwa, zaczęły, jakby na pekr, rodzić dysarmonię, niesnaski, nawet swary.

doszło do tego, e j od początk kady był z lekka podenerwowany i czyał na blama innego. na koniec doszli nareszcie wespł do konklzji, e kontynowanie ty konwentykli jest bezsensowne. gdyby sprawa była tak prosta! niezadłgo skonstatowali, e bez siebie skapcanieją i zdziadzieją w trjnasb rylej. cby im mogło zastąpić spotkania? ot wszeobecny internet, w ktrym mogą tak łatwo siebie wzajem odnaleźć, spotkać i nie nazbyt szybko się, egnać. dziś j się, nie andryczą o byle co, a jeśli nawet się, czasem popekomaają, to łatwo im wrcić do zgody. tylko piwo piją j kady na własną rękę.