Bajki robotów - Recenzja książki

Dziś bajki kojarzą się nam z historyjkami dla dzieci, często opowiadanymi lub czytanymi przez rodziców przed snem. Dłuższe i bardziej skomplikowane bajkowe historie określane są jako baśnie. Jednak nie zawsze tak było. Bajki Ezopa czy Krasickiego nie były wcale opowiastkami dla dzieci, lecz krótkimi historyjkami, które niosły za sobą określony morał, opisywały ludzkie cechy, często używając jako swoich bohaterów zwierząt, które stanowiły ich symbol. Tak narodził się sprytny i często nieuczciwy lis, ociężały osiłek niedźwiedź, groźny i bezwzględny wilk i wiele innych postaci.
Do której kategorii należałoby zaliczyć „Bajki Robotów” Stanisława Lema?
To z pewnością, mimo ich najczęściej dość humorystycznej treści, nie są bajki na dobranoc dla dzieci. Forma bajki ludowej została przez Lema wykorzystana do pokazania, w często dość przewrotny i absurdalny sposób, wielu cech ludzi, takich jak chciwość, głupota, pycha, spryt. Lem z resztą wcale nie ucieka od zabawnych zapożyczeń z klasycznego kanonu mitów i bajek. Mamy więc „lemowską” wersję mitu o królu Midasie czy „robotyczną” wersję Smoka Wawelskiego. W świecie mechanicznych bohaterów istnieją też legendarne „bladawce”, które budzą lęk i obrzydzenie, a są po prostu … ludźmi. Są jednak również historie niepokojące, a treści ukryte za zasłoną zabawnych słownych gier są poważniejsze niż mogłoby się wydawać. Mamy więc bajkę o politycznych intrygach (Doradcy króla Hydropsa), mamy opowieść o tym, jak błędne może być posługiwanie się bezduszną logiką (Przyjaciel Automateusza) czy wreszcie o nieuniknionej zemście (Biała śmierć), która to zresztą jest historią najbardziej posępną z całego zbioru, co nie znaczy, że nie warto po nią sięgnąć. Konwencja bajki w klimatach fantastyki naukowej pozwala autorowi na dokonywanie niesłychanie karkołomnych połączeń: robotom i komputerom towarzyszą miecze, zamki i smoki – zresztą też roboty. Mamy wyniosłych władców, rycerzy, ale również wynalazców czy konstruktorów o niebywałych mocach stwarzania gwiazd i światów. W całej tej mitologii Lema nie brakuje też historii o stworzeniu wszechświata.
Z pewnością „Bajki robotów” to zbiór, po który warto sięgnąć. Znajdziemy w nim masę humoru, przezabawne postacie, liczne gry słowne i nawiązania do tradycji bajkowej. Opowiadania posługują się śmiesznym, często stylizowanym na nieco archaiczny, językiem, opowiadając przy tym o futurystycznych światach, technice i wszechświecie. Już samo to pomieszanie stylów jest niebywale zabawne. Same historyjki są wciągające, a kryjące się pod ich treścią drugie dno zachęca do refleksji.
Nie trzeba ich czytać w jakiejś określonej kolejności, bo nie tworzą one spójnego obrazu. Są dokładnie tym, czym są zbiory bajek ludowych – różnego typu historyjkami pochodzącymi z różnych czasów. Niektóre łączą się ze sobą poprzez postacie bohaterów – takim powtarzającym się tandemem bohaterów są Trurl i Klapucjusz. Inne są całkowicie odrębnymi opowieściami. Opowiadania powstały w latach sześćdziesiątych XX wieku, a mimo to ich strona techniczno-fantastyczna nie razi do dziś. Niebywała wyobraźnia autora spowodowała, że historie te nigdy się nie zestarzeją tak jak nie starzeją się wynikające z nich morały, stanowiące tak jak w tradycyjnych bajkach, rodzaj nauk i wskazówek dla ich odbiorcy.

Cała szkoła w Twojej kieszeni

Sprawdź pozostałe wypracowania:

Język polski:

Geografia: