Sachem - Streszczenie

W stanie Teksas, w rozwidleniu rzeki, w spokojnym dobrobycie i z dobrymi perspektywami na przyszłość żyli niemieccy osadnicy. Miasteczko nosiło tą sama nazwę co rzeka – Antylopa.
Osadnicy byli ludźmi dobrymi, bogobojnymi i spokojnymi. Były tu sklepy, szkoły, kościoły i piwiarnia „Pod Złotym Słońcem”. Wychodziły dwa dzienniki i nawet jeden tygodnik. Nikt nie mógłby w tych spokojnych ludziach o pucołowatych obliczach podejrzewać krwawych morderców, a jednak historia Antylopy była mroczna i krwawa. Teren obecnie zajęty przez stale rozrastające się, pełne dobrobytu miasto, jeszcze kilka lat wcześniej zajmowała wioska indiańskiego plemienia Czarnych Węży -Chiavatta. Stosunki miedzy tubylcami i osadnikami układały się raczej wrogo, dlatego też, mimo iż rząd nadał Indianom w wieczyste posiadanie ich własne ziemie, osadnicy postanowili wnieść płonień cywilizacji w to dzikie miejsce. Zebrawszy pewnej nocy około 400 osób i z pomocą meksykanów z pobliskiego La Ora wymordowali oni wszystkich mieszkańców Chiavatty bez względu na wiek i płeć. Przy życiu zostały nieliczne grupki będących na polowaniu wojowników.
Niemieckim osadnikom miejsce się podobało, bo okolone rozwidleniem rzeki dobrze nadawało się do obrony. I tak na zgliszczach i grobach ofiar powstała Antylopa.
Niedługo potem odkryto nieopodal złoża rtęci, co w połączeniu z innymi zasobami pracowitym mieszkańcom przyniosło rozwój i dobrobyt. Siódmego roku rozprawiono się z ostatnią odnalezioną grupką Czarnych Węży wieszając 19 schwytanych wojowników. Na placyku, na którym odbyła się egzekucja zbudowano potem zakład filantropijny.
Pozbywszy się krwawo niechcianego sąsiedztwa, antylopianie mogli już spokojnie oddać się pobożnym praktykom, cnotliwym zajęciom, bogaceniu się i nauczaniu młodzieży o miłości bliźniego, uczciwości, sumienności, a nawet bardzo postępowych idei, takich jak ta o prawach narodów. Mieszkańcy obrastali w bogactwa i tłuszcz, a jako ludzie ambitni i postępowi planowali już nawet budowę uniwersytetu. Miasto połączone zostało liniami kolejowymi z resztą kraju, a jego znaczenia oraz liczba ludności stale rosła.
Pewnego dnia w spokojne życie Antylopy wdarła się nie lada sensacja – w mieście miał zjawić się cyrk. Jego przyjazd był ważny z trzech powodów – cyrk to rozrywka której uczciwi mieszczanie bardzo pragnęli po dniu ciężkiej pracy, przyjazd cyrku oznaczał ponadto, iż Antylopa ma istotną pozycję jako miasto, gdyż byle gdzie cyrki nie przyjeżdżają no i ostatni choć nie mniej ważny powód – jednym z punktów programu był akrobatyczny występ Czerwonego Sępa, ostatniego żyjącego potomka Czarnych Wężów, o którym właściciel cyrku mówił , iż jest on jako potomek wodza, również ostaniem wodzem – sachemem plemienia Czarnych Węży, a zarazem ostatnim żyjącym jego członkiem. Zgodnie z relacją właściciela, odnalazł on wraz ze swoją trupą starego Indianina z 10 letnim dzieckiem i to on właśnie miał ujawnić, że dziecko jest dziedzicem tytułu wodza plemienia.
Tak oto miało dojść do występu akrobatycznego ostatniego spośród Czarnych Węży na zgliszczach jego wioski i grobach jego przodków.
Mieszkańcy tłumnie zjawili się na występie. Nadeszła pora na drugi punkt programu. Dyrektor cyrku zapowiada go sam, uprzedzając, że dziki Indianin tego dnia jest bardziej rozdrażniony niż zwykle. Rozpoczyna się występ. Wódz wychodzi na scenę wystrojony w gronostajowy płaszcz, pióropusz, z toporkiem i nożem do skalpowania, tylko zamiast łuku w ręku trzyma tyczkę służąca do utrzymywania równowagi. Mieszkańcy zamarli, postawa wodza jest groźna i dumna. Rozpoczyna się występ, który jednak powoli robi się coraz bardziej niepokojący, kiedy wódz rozpoczyna pieśń mówiącą, o zgrozo, o losie Chiavatty i zapowiadającą w finale, już bardziej wykrzyczanym niż zaśpiewanym, krwawą zemstę na zbrodniarzach, którzy wymordowali Indian, której dokona ostatni pozostały przy życiu potomek. Wódz niknie wszystkim z oczu, a na widowni niepokój przeradza się w strach, co też uczyni ten niebezpieczny człowiek. Po chwili jednak wszystko się wyjaśnia , a sachem nieco zziajany, zmęczony pojawia się przed publicznością z miską, do której zbiera datki za swój występ. Wszystko to zatem była gra, rozrywka dla znudzonych mieszczan. Po występie Czerwony Sęp udaje się do piwiarni, gdzie przy piwie i knedlach spokojnie odpoczywa. Występ był faktycznie nie lada atrakcją, a niespodzianka wywołała należyte wrażenie.

Cała szkoła w Twojej kieszeni

Sprawdź pozostałe wypracowania:

Język polski:

Geografia: