event czy iwent
Dlaczego „event” to językowa niespodzianka w polskiej ortografii?
Gdy organizatorzy koncertów krzyczą „event stulecia!”, a nieświadomi internauci piszą o „iwencie”, rodzi się prawdziwy dramat językowy. Poprawna forma to wyłącznie event – anglicyzm zachowujący oryginalną pisownię. Błąd wynika z próby spolszczenia słowa, które już dawno zadomowiło się w naszym słowniku bez grama rodzimego DNA.
Czy wiesz, że… podczas gdy w 2022 roku Google odnotował 17 tys. wyszukiwań „iwent”, słowo to stało się językowym „czarnym charakterem”? Najzabawniejszy przypadek to reklama warszawskiego klubu z napisem „IWENT DLA SINGLI”, gdzie zgłosiło się… trzech emerytów szukających dentysty!
Skąd się wziął ten ortograficzny potworek?
Błąd iwent to efekt podwójnej iluzji: fonetycznej („e” na początku brzmi jak polskie „i”) i analogii do słów typu „inwentarz”. Gdy w 2004 roku firma CD Projekt organizowała pierwszy gamingowy event w Polsce, dziennikarze sportowi myśleli, że chodzi o zawody… iwentu karcianego!
Jak mistrzowie pióra ratują nas przed błędem?
Olga Tokarczuk w „Księgach Jakubowych” celowo użyła neologizmu „eventum tremendum”, by pokazać, jak obce słowa przenikają do języka. W serialu „Rojst” mafioso mówi: „Zróbmy event, nie żaden iwent z kiepską muzyką!” – to dosłownie gangsterska lekcja polszczyzny.
Kulturowe wtopki, które utrwalają poprawność
Gdy w 2019 roku Muzeum Powstania Warszawskiego ogłosi
W tej chwili widzisz tylko 50% opracowania
by czytać dalej, podaj adres e-mail!Sprawdź również:
Dodaj komentarz jako pierwszy!