na szyi czy na szyji
Czy wiesz, że w XIX-wiecznych listach miłosnych pisano „na twojej szyji”, choć dziś to błąd? Językowe mody bywają zdradliwe – sprawdź, dlaczego współcześnie tylko na szyi przejdzie bez językowego faux pas!
„Na szyi” czy „na szyji” – która forma nie złamie ci językowego karku?
Gdyby język polski urządził konkurs na najpodstępniejszą końcówkę, celownik liczby pojedynczej rzeczowników żeńskich pewnie by wygrał. W przypadku wyrażenia na szyi sprawa jest jednak jasna jak szyba – jedyna poprawna forma to ta bez dodatkowego „j”. Dlaczego zatem co drugi użytkownik języka wpada w pułapkę, dodając literę jak nieproszonego gościa?
Skąd się bierze demon „j” w na szyji?
Winowajcą jest tu tzw. hiperpoprawność – próba „ulepszenia” języka przez analogię do innych form. Wymyślony przykład: skoro mówimy „na kolei” (kolej → kolei), to może „szyja” powinna dać „szyji”? Niestety, ta logika zawodzi jak zepsuty zamek w naszyjniku. Rzeczownik „szyja” należy do grupy, która w celowniku zawsze traci „j” – podobnie jak „chryja” (chryi) czy „Aleksja” (Aleksji, ale już „Aleksie” w celowniku!).
Mistrzowie pióra też miewali słabość do szyi
W „Lalce” Prusa czytamy: „Zawiesiła mu ręce na szyi”, a u Reymonta w „Chłopach”: „Objął ją wpół i przygarnął do szyi”. Co ciekawe, w dawnej polszczyźnie istniała konkurencyjna forma „szyji” (np. u Kochanowskiego), ale dziś brzmi archaicznie jak gorset w salonie mody. Współczesne słowniki ortograficzne są tu nieubłagane – tylko na szyi przejdzie przez sito redakcyjne.
Z życia wzięte: kiedy „szyi” ratuje sytuację?
Wyobra�
W tej chwili widzisz tylko 50% opracowania
by czytać dalej, podaj adres e-mail!Sprawdź również:
Dodaj komentarz jako pierwszy!