perfumy czy perfuma
Czy zapach historii pachnie w liczbie mnogiej?
Gdyby flakonik mógł mówić, upomniałby nas: perfumy to jedyna właściwa forma, podczas gdy perfuma pozostaje językowym faux pas. Ta pozornie błaha wątpliwość kryje w sobie woń trzech epok, zaskakujących przemian fonetycznych i kulturowego nieporozumienia, które trwa od czasów królowej Bony.
Czy wiesz, że w XVI-wiecznej Polsce próbowano stworzyć singularis dla wonnych mikstur? Dworzanie Zygmunta Augusta przekręcali francuskie „parfum” na „parfuma”, co szybko stało się przedmiotem kpin. Poetka Anna Zelenaya pisała w pamiętnikach: „Mówią iż parfuma to jak chcieć jedną nutą zagrać koncert” – dowód, że językowe potyczki o zapachy mają tradycję starszą niż Chanel No. 5.
Dlaczego „perfuma” brzmi jak językowy trik zmysłów?
Błąd wynika z iluzji fonetycznego podobieństwa do żeńskich rzeczowników kończących się na -a (ksiazka, lampa, sukienka). Gdy w 1927 roku firma Miraculum reklamowała swoje produkty hasłem „Nowa perfuma dla nowej kobiety”, redaktor naczelny „Języka Polskiego” odpalił kampanię listem otwartym: „Myląc liczbę, mącisz esencję! Wonności zawsze były i będą wielogłose!”
Jak literacki geniusz utrwalił poprawną formę?
W „Lalce” Prusa czytamy: „Perfumy Wokulskiego mieszały się z zapachem stęchlizny, jak los z przeznaczeniem”. Tymczasem Gombrowicz w „Ferdydurke” celowo używa perfuma jako element groteski: „Płakała nad rozlaną perfumą jak nad dzieckiem” – pokazując, że błąd może stać się narzędziem artystycznej prowokacji.
Czy istnieją sytuacje, gdy „perfuma” jest dopuszczalna?
Jedynie w dwóch przypadkach: jako nazwa fikcyjnej planety w powieści sci-fi Stanisława Lema („Powrót z Perfumy”) oraz w gwarze więziennej, gdzie perfuma oznacza… samogon z dodatkiem płynu po goleniu. Próba użycia tej formy w perfumeri
W tej chwili widzisz tylko 50% opracowania
by czytać dalej, podaj adres e-mail!Sprawdź również:
Dodaj komentarz jako pierwszy!