permamentny czy permanentny
Wieczny dylemat: dlaczego pisze się permanentny, a nie permamentny?
Gdyby ktoś zorganizował konkurs na najczęściej przekręcany wyraz łacińskiego pochodzenia, permanentny z pewnością znalazłby się w czołówce. Poprawna forma tego przymiotnika to prawdziwy poliglota – potrafi oszukać ucho, zmylić wzrok i rozbroić logiczne myślenie. Wbrew intuicji, która podpowiada dodanie litery m, prawidłowa pisownia zawiera podwójne n – i to właśnie stanowi sedno językowej zagadki.
Czy wiesz, że błąd permamentny pojawił się w oficjalnym piśmie pewnego urzędu miejskiego? Dokument dotyczący „permamentnej wystawy historycznej” wisiał w gablocie przez trzy miesiące, zanim redakcyjna czujność lokalnego nauczyciela polskiego doprowadziła do korekty.
Skąd ta przeklęta pokusa dodania litery M?
Winowajcą jest tutaj mechanizm językowy zwany hiperpoprawnością. Polskie ucho wychwytuje w wymowie coś na kształt permam, co naturalnie prowadzi do pokusy podwojenia głoski m. Tymczasem etymologia słowa sięga łacińskiego permanens (trwający), gdzie podwójne n było obecne od zawsze. To właśnie ta historyczna pisownia przetrwała w języku polskim jako permanentny.
Awaria drukarska czy świadoma prowokacja?
W 1978 roku podczas druku pierwszego wydania „Mistrza i Małgorzaty” Bułhakowa pojawił się passus o „permamentnej tęsknocie Wolanda”. Błąd tłumacza wywołał burzę w środowisku slawistów, a poprawione wydanie kosztowało wydawnictwo fortunę. Dziś egzemplarze z tą literówką osiągają na aukcjach ceny kolekcjonerskie.
Jak zapamiętać poprawną formę przez analogię?
Wyobraź sobie dyplomatę, który permanentnie zabiega o pokój. Jego starania są jak dwa n w środku słowa – bliźniaczo podobne, uparte i konsekwentne. Gdyby użył tylko jednego n
W tej chwili widzisz tylko 50% opracowania
by czytać dalej, podaj adres e-mail!Sprawdź również:
Dodaj komentarz jako pierwszy!